Reklama

Branży brakuje wykształconych menedżerów

Z Maciejem Grelowskim, prezesem Orbisu, rozmawia Piotr Wojtaszek

Publikacja: 22.05.2004 09:38

Pracuje Pan w branży turystycznej niemal 30 lat. Jak ocenia Pan jej rozwój?

Jestem rozczarowany. Po eksplozji pionierskiego rozwoju na początku lat dziewięćdziesiątych, turystyka przeszła przez wiele zakrętów związanych z kryzysami światowymi i wstrząsami, pozostając tak naprawdę na tym samym etapie. Pasjonowaliśmy się turystyką wyjazdową, nie przywiązując odpowiedniej wagi do rozwoju w kraju. W konsekwencji większość firm, które nie mają dopływu wiedzy z zagranicy, ma nieatrakcyjną ofertę, kreuje wysokie koszty i postępuje w sposób nieefektywny. Szczególnie widać to w hotelarstwie - istnieje przepaść między technologią wniesioną przez zachodnich inwestorów a lokalnymi przedsiębiorcami. A, jak pokazują przykłady innych krajów, właśnie miejscowe hotele rodzinne, pensjonaty, agroturystyka tworzą podstawę szerokiej bazy noclegowej. Wyrafinowane hotele sieciowe są jedynie jej wąskim elementem.

Gdzie leży problem?

Przede wszystkim w kadrach. Brakuje dobrze wykształconej kadry zarządzającej średniego i wyższego stopnia. Dla przykładu - w inwestycje hotelowe zaczyna lokować się naprawdę potężne pieniądze. Widać, że są możliwości. Popełniane są jednak błędy już w fazie projektowania samych budynków. Jeśli ktoś chce prowadzić "tani hotel", to nie może to być jedynie hasło marketingowe. Oznacza to, że cały ciąg technologiczny - od niezbędnej liczby osób zatrudnionych w obsłudze, po energię i surowce - jest skonstruowany w sposób jak najbardziej ekonomiczny.

Jak rozwiązać problem? Po trzykroć edukacja. I nie chodzi tu o półprodukty, jakimi są liczne szkoły hotelarstwa i zarządzania w turystyce. Jestem zdziwiony, że oferują one tak słaby produkt i wypuszczają tak słabych absolwentów. Trzeba przyznać, że dużą przeszkodą w kształceniu, jeśli chodzi o obsługę bezpośrednią, jest brak praktyk. Ostatnie lata były chude dla hotelarstwa czy turystyki, stąd podmioty z branży w znaczącym stopniu zamknęły drzwi przed studentami.

Reklama
Reklama

Czego oczekiwałby Pan od menedżerów? Jakich umiejętności najczęściej brakuje?

Nie różnimy się od reszty gospodarki. Potrzebujemy ludzi o umiejętnościach elastycznego, nieszablonowego myślenia.

Unia Europejska postrzegana jest jako wielka szansa dla polskiej turystyki. Jakie dałby Pan wskazówki, być może naszym politykom, aby tę szansę wykorzystać?

Jeśli chodzi o polityków, to aby trzymali się od turystyki z daleka... (śmiech)

No ale to od nich może zależeć, jakie pieniądze zostaną przeznaczone na promocję kraju...

Tak, oczywiście. Sugestia powinna iść jednak z dołu. Zaczątki takich inicjatyw się tworzą. Po raz pierwszy zaczyna się zwracać uwagę na promocję krajową, wymianę informacji między regionami na temat bazy turystycznej. To jest dobry kierunek - otwierają się duże możliwości związane z zarządzaniem regionalnym i wykorzystaniem funduszy strukturalnych.

Reklama
Reklama

A jak konkretnie powinna zostać wzmocniona turystyka przez państwo?

Przykładem może być zbudowanie sprawnego systemu informacji turystycznej. Pomogłoby to turystom w skutecznym korzystaniu z internetowych ofert przedsiębiorstw.

Wracając do Unii...

Jest dla branży zdecydowaną szansą i wyzwaniem. Stajemy się częścią wielkiej wymiany osobowej. Takie miejsce jak Kraków trafi na listę miast, które każdy Europejczyk ma obowiązek odwiedzić. Musimy postarać się, by takich miejsc było więcej. Pamiętajmy jednak, że granice jeszcze przed 1 maja nie stanowiły poważnej bariery dla turystów. Trzeba zastanowić się, czy nie dużo większym problemem pozostaje brak autostrad.

Panuje opinia, że rynek hoteli w większych miastach jest przeinwestowany. Zgadza się Pan z tym?

To jedynie doraźne wrażenie. Hotelarstwo jest dziedziną, gdzie inwestuje się długookresowo - w perspektywie 15-20 lat. Nie można więc oceniać sytuacji na podstawie ostatniego, niekorzystnego okresu. Warto zauważyć, że ciężkie czasy zmuszają do racjonalnego działania, stawania się bardziej efektywnym, a na wojnie cenowej, która toCzyli hotelarstwo czeka jeszcze dynamiczny rozwój?

Reklama
Reklama

Tak. Zakładam, że nastąpi gwałtowny skok liczby hoteli sieciowych. Myślę zarówno o firmach obecnych już na polskim rynku, jak i nowych graczach. W Polsce są nadal obszary, które można nazwać pustyniami hotelowymi. Proszę spojrzeć na Poznań czy Trójmiasto.

Jaki będzie bieżący rok dla Orbisu?

Idziemy idealnie z budżetem, co oznacza, że II połowa roku powinna być bardzo dobra. Myślę, że nie ma żadnych przeszkód, aby Orbis w kolejnych latach poprawiał wyniki i sprzedaż. Po dużych wysiłkach inwestycyjnych - przypominam, że przez ostatnie sześć lat nakłady przekroczyły 1 mld zł - z pewnością nastąpi przeniesienie akcentu z rozszerzania i modernizacji sieci na wzrost korzyści dla akcjonariuszy.

Dlaczego zdecydował się Pan zrezygnować po najbliższym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy z pełnionej funkcji?

12 lat w jednym zarządzie to droga do tego, aby kształtować firmę pod swój gust, a nie pod wpływem obiektywnych zdarzeń. Uważam, że kreatywność w jednym miejscu jest ograniczona.

Reklama
Reklama

Zakończyliśmy pewien etap: prywatyzacja, inwestor branżowy, restrukturyzacja, konsolidacja. Jako menedżer jestem artystą "zadaniowcem". Teraz w Orbisie potrzeba artysty "kopisty" - osoby, która nauczona przez inwestora branżowego będzie z nowym spojrzeniem wdrażać i udoskonalać technologię.

Co wymieniłby Pan jako największy sukces i porażkę z okresu kierowania firmą?

Sukces to sprawnie doprowadzony do końca, bez zastrzeżeń, proces prywatyzacji Orbisu. Nie ukrywam, że miała na to wpływ determinacja zarządu.

Porażką i przestrogą dla menedżerów była część decyzji kadrowych. Nie doceniłem roli bezwzględnego zawodowstwa w tym zakresie. Kształtując kadrę zarządzającą, trzeba kierować się jedynie interesem spółki i akcjonariuszy, odciąć się od sentymentów.

Jakie są Pana plany zawodowe? Czy będzie się Pan teraz zajmował doradztwem na rzecz centrali Accoru?

Reklama
Reklama

Tak, ale doradztwo jest czymś dodatkowym. Na co dzień będę chciał się spełniać jako specjalista od zarządzania dużymi rozwiązaniami sieciowymi. Jest jednak za wcześnie, aby sprecyzować, co dokładnie zamierzam robić - jako osoba przesądna, nie lubię komentować zdarzeń, które jeszcze nie nastąpiły. Wciąż rozważam oferty. Co pewne - ze względu na lojalność w stosunku do Orbisu - zmieniam branżę. Poza doradztwem turystyka i hotelarstwo pozostanie w sferze moich zainteresowań i hobby. Może dopiero na starość kupię sobie hotel, którym będę zarządzać... (śmiech)

Zamierza Pan płynnie przejść z pracy do pracy, czy może zrobić sobie przerwę, odpocząć?

To duża pokusa i chyba zdecyduję się na złapanie oddechu. Pasjonują mnie krajowe podróże po pięknych małych zameczkach, zajazdach, pałacach. Tworzą się tam oryginalne, pełne charakteru hotele i pensjonaty. Lubię je podglądać. Na pewno odwiedzę Bieszczady, które są moim ulubionym miejscem w Polsce. W podróży będzie mi towarzyszyć wierny Labrador.

Dziękuję za rozmowę.

Od recepcjonisty do prezesa

Reklama
Reklama

Maciej Grelowski jest absolwentem Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (specjalność ekonomia i organizacja turystyki). Z Orbisem związany jest od 1975 r., kiedy rozpoczął pracę jako recepcjonista w hotelu Bristol. Przechodząc kolejne etapy kariery był m.in. kierownikiem handlowym hotelu Victoria Inter-Continental. Orbisem kieruje od 1993 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama