- W związku z dużymi pracami, jakie zaczniemy wykonywać pod koniec tego roku, musimy zwiększyć moce produkcyjne. Zależy nam zwłaszcza na kupnie wielogłowicowej maszyny do spawania spoin szczelinowych. Kosztuje kilkanaście milionów złotych. Na to przede wszystkim poszłyby pieniądze z ewentualnej emisji - mówi Ryszard Kapluk, prezes Rafako. Dodaje, że spółka nie zamierza robić dużej oferty, a zwiększenie zdolności produkcyjnych pozytywnie przełoży się na przychody.
Czekają zlecenia
Rafako jeszcze w tym roku rozpocznie co najmniej dwa bardzo duże projekty. W III kwartale powinna ruszyć realizacja instalacji odsiarczania spalin (63 mln euro) w Elektrowni Bełchatów (EB). Do końca czerwca wyjaśnią się szczegóły budowy bloku energetycznego - również w EB. W konsorcjum z Alstomem - głównym wykonawcą - znajduje się też Rafako, które ma wykonać część kotłową. Wartość kilkuletnich prac, jakie mogą przypadać na raciborską firmę, to około 150 mln euro. Jeszcze w tym roku Rafako powinno też wrócić do realizacji inwestycji w Zespole Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. Do ukończenia zostało ok. 30% robót. Wartość prac, razem z zaległą fakturą od Elektrimu Megadex, wynosi ponad 20 mln euro. - Przy takim obłożeniu zwiększenie produkcji jest po prostu niezbędne - konkluduje prezes Kapluk. Z naszych informacji wynika, że inwestorzy finansowi pozytywnie odnoszą się do planów emisyjnych spółki.
Będzie nowy protest?
Wiele wskazuje na to, że z dużych projektów energetycznych w Polsce, Rafako nie będzie uczestniczyło w realizacji instalacji odsiarczania spalin w Elektrowni Kozienice. Ta ponownie odrzuciła ofertę spółki. Komisja przetargowa zdecydowała o wyborze konsorcjum Hitachi - Poltegor. - Jestem zdziwiony tą decyzją. Nasz konkurent złożył ofertę z wadami, które stwierdził Urząd Zamówień Publicznych. Zastanawiamy się nad oprotestowaniem tej decyzji. Miesiąc temu nasz protest pozytywnie rozpatrzył UZP, a oferta Hitachi-Poltegor jest taka sama jak wtedy - twierdzi Ryszard Kapluk.