- W sprawie należności, na które uwagę zwrócił audytor, trwają postępowania sądowe. Kondycja naszych dłużników daje jednak nadzieję, że uda się odzyskać pieniądze - tłumaczył Sławomir Siedlarski, prezes Simple. - W pozostałych przypadkach, gdy sprawy były naprawdę beznadziejne, np. dłużnik zbankrutował, rezerwy zostały utworzone - dodał.

W kwestii drugiego zastrzeżenia prezes przypomniał, że Simple od lat księguje jako rozliczenia międzyokresowe - koszty prowadzonych prac rozwojowych, a prace już zakończone - jako składnik wartości niematerialnych. W ten sposób może co roku "aktywować" koszty proporcjonalnie do przychodów, które osiąga ze sprzedaży wytworzonych rozwiązań. "Nie jesteśmy w stanie ocenić prawidłowości ustalenia aktywowanych w roku bieżącym kosztów, a w szczególności czy poniesione nakłady są adekwatne do korzyści ze sprzedaży wytworzonych programów, co stanowi warunek ich aktywowania na podstawie art. 33 ust. 2 ustawy o rachunkowości" - pisze audytor. - Dysponujemy wyliczeniami, że już zamknięte projekty dają dobry zwrot na inwestycji. Prognozy sprzedaży dla realizowanych obecnie projektów są równie obiecujące - skomentował S. Siedlarski.

Simple wciąż szuka sposobów na poprawę płynności finansowej. Jednym z nich ma być sprzedaż warszawskiej siedziby spółki firmie leasingowej i następnie wynajmowanie jej od leasingodawcy. Walne zgromadzenie, które upoważni zarząd do przeprowadzenia operacji, zbierze się 15 czerwca. - Liczymy, że dzięki leasingowi zwrotnemu uwolnimy około 1 mln zł gotówki - powiedział prezes. Zastrzegł jednak, że są to tylko szacunki. Simple nie wybrało jeszcze firmy, z którą chce przeprowadzić transakcję. Jej termin także nie został wyznaczony. - Na razie jest to tylko projekt uchwały zgłoszony na walne zgromadzenie. Chcemy, żeby w przypadku, gdy taki manewr będzie dla nas korzystny, operacja została przeprowadzona bez konieczności zwoływania walnego zgromadzenia - zaznaczył prezes.