Wczorajsza sesja mogła rozczarować swoim przebiegiem niejednego inwestora. Jeszcze przed rozpoczęciem notowań można było oczekiwać ciekawego wzrostu, wywołanego optymistycznymi informacjami. Mocny wzrost w USA oraz podwyższenie prognoz przez KGHM miało podziałać na rynek ożywczo. Można było rozpatrywać kolejny atak na opór.

Faktycznie, otwarcie notowań było optymistyczne. Pierwsze transakcje miały miejsce 1% nad poniedziałkowym zamknięciem. Bez niespodzianek rozpoczął rynek akcji. Wszystko szło według planu. Nie trwało to jednak zbyt długo. Okazało się, że oprócz wysokiego otwarcia, popytu nie stać na nic więcej. Nie było widać kupna, które chciałoby wykorzystać potencjalną okazję do ataku. Było to zastanawiające o tyle, że jeszcze w poniedziałek widać było ciekawe zlecenia kupna. Wygląda na to, że była to jednorazowa akcja.

Początkowy optymizm został szybko zduszony przez aktywniejszą podaż. Jeszcze przed południem ceny kontraktów oraz wartość indeksu spadły do poziomu zamknięcia z poniedziałku. Plusy wyparowały. O dalszej części sesji można spokojnie zapomnieć. Ceny nie zmieniały się już prawie wcale.

Małe wahania w wąskim kanale nie mogą być podstawą do jakiś poważniejszych wniosków. Sytuacja techniczna rynku nie uległa zmianie. Nadal poruszamy się w kanale wzrostowym, będącym korektą spadków z kwietnia i maja. Od kilku dni mamy faktycznie konsolidację, co sygnalizuje choćby duża liczba przecięć linii średniej kroczącej przez wykres cen. W takim wypadku określenie prawdopodobnego kierunku wybicia jest utrudnione. Ze względu na założenie, że trwająca od kilku tygodni zwyżka cen to korekta, należy przyjąć, że większe szanse ma ruch w kierunku trendu głównego. W tym wypadku jest to spadek cen.