Inwestycje zagraniczne w pierwszych pięciu miesiącach wyniosły 25,9 mld USD i były o 11% większe niż w takim samym okresie przed rokiem. Do kwietnia wzrosły o 10%, a w pierwszym kwartale o 7,5% - poinformowało ministerstwo handlu. Zakontraktowane inwestycje, a więc zapowiedź ich przyszłego wzrostu, zwiększyły się aż o 50%, do 57 mld USD.
Rosnący w Chinach popyt na samochody, komputery i telefony komórkowe przyciąga tam zagraniczne firmy, mimo że rząd stara się spowolnić tempo wzrostu do 7% w tym roku, z 9,1% w 2003 r., co było najlepszym wynikiem od siedmiu lat. Volkswagen i General Motors zamierzają co najmniej podwoić zdolności produkcyjne chińskich fabryk w najbliższych czterech latach.
Przeciętny dochód mieszkańców chińskich miast pozostający im do dyspozycji w ub.r. po raz pierwszy sięgnął tysiąca dolarów. W miastach żyje jedna trzecia ludności liczącej 1,3 mld populacji. Sprzedaż detaliczna w pierwszych pięciu miesiącach br. wzrosła tam o 13%, do 254 mld USD.
Zagranicznych inwestorów zachęcają też niskie koszty pracy. Płace w chińskim przemyśle są 20-krotnie niższe niż w Stanach Zjednoczonych. Zagraniczne firmy są też preferencyjnie traktowane w takich miastach, jak Szanghaj, gdzie już w najbliższych miesiącach spodziewane są zakłócenia produkcji powodowane brakami energii. Wiceburmistrz Szanghaju Zhou Yupeng na niedawnym spotkaniu z szefami wielonarodowych koncernów zapewniał, że - w lecie naszym priorytetem, jeśli chodzi o dostawy prądu elektrycznego, będą przedsiębiorstwa, w które zainwestowali obcokrajowcy.
Tajwański producent podzespołów pamięci ProMOS Technologies zapowiedział właśnie, że zamierza za 900 mln USD zbudować fabrykę w Chinach, które są już drugim na świecie rynkiem komputerów osobistych.