Reklama

Wyniki sektora będą w tym roku lepsze

Z Wojciechem Kwaśniakiem, Generalnym Inspektorem Nadzoru Bankowego, rozmawia Piotr Utrata

Publikacja: 22.06.2004 09:57

Jak ocenia Pan wyniki banków po I kwartale?

Wyniki po pierwszych trzech miesiącach były bardzo dobre. Wynik netto całego sektora był o 62% wyższy niż w tym samym okresie przed rokiem. W kategoriach efektywnościowych zwrot na kapitale wzrósł o 6,8 pkt, do 18%, w tym w bankach komercyjnych - o 6,9 pkt, do 17,8%, a w bankach spółdzielczych o 4,3 pkt, do 21%. To pokazuje, że sektor odzyskuje możliwości generowania dochodów.

A jaki będzie cały rok?

Biorąc pod uwagę rezultaty finansowe pierwszych miesięcy, można oczekiwać, że będzie lepszy niż ubiegły. Nawet jeśli nie uwzględnimy ubiegłorocznej straty Kredyt Banku, która obniżyła bazę do porównań.

A co ze złymi długami, które w ostatnich latach "dołowały" wyniki banków? Czy inwestorzy mogą liczyć na znaczne rozwiązanie rezerw w związku z wprowadzeniem nowych regulacji?

Reklama
Reklama

Jeszcze nie wszystkie banki zaczęły stosować nową metodologię tworzenia rezerw na przeterminowane należności. Mimo to w I kwartale poziom należności zagrożonych w całym sektorze obniżył się do 19,3% z 21%. W bankach komercyjnych do 20,2 z 22%, a w bankach spółdzielczych do 5,9% z 7,2%. Większa poprawa portfela kredytowego nastąpiła w przypadku należności od klientów indywidualnych niż przedsiębiorstw.

Gdyby przyjąć nowe regulacje, to można szacować, że przy restrykcyjnym podejściu wszystkich zagrożonych kredytów byłoby 13-14%. Do końca roku prawdopodobnie dojdziemy do 11%, czyli punktu zbliżonego do wykazywanego wcześniej przez banki poziomu należności zagrożonych z niezabezpieczonym ryzykiem, to jest takich, na które banki utworzyły rezerwy w całości obciążające ich wynik finansowy.

Gospodarka przyspiesza, zwiększa się akcja kredytowa. Wydaje się, że polskie banki bez przeszkód mogą szybko się rozwijać. Czy widzi Pan jakieś zagrożenia mogące negatywnie wpłynąć na sytuację sektora?

Zwykle w okresach koniunktury, banki będąc przekonane, że zaczyna się okres prosperity, starają się dynamicznie zwiększać wolumeny akcji kredytowej. Część z nich może to robić w oparciu o nadmiernie liberalne procedury, co może niekorzystnie odbić się na jakości ich portfeli kredytowych w przyszłości.

Czy w związku z tym przyglądacie się bankom wykazującym szybkie przyrosty wartości portfela kredytów mieszkaniowych?

Z powodu boomu na rynku kredytów mieszkaniowych zwracamy uwagę na stosowane przez nie procedury. Wskazujemy, żeby wyciągały wnioski z okresów dekoniunktury na rynku nieruchomości, które notowano niedawno w Europie, jak i z najlepszych praktyk w zakresie finansowania rynku nieruchomości. Żeby udzielały kredytów zgodnie z dobrymi standardami, w zakresie ostrożnej wyceny zabezpieczeń, stosunku wartości zabezpieczenia do wielkości kredytu oraz refinansowania portfela kredytowego tak, aby nie została zachwiana płynność banku.

Reklama
Reklama

Które banki budzą Pana troskę i dlaczego?

Nie mogę tego ujawnić. Jak wiadomo, największe banki napędzają rynek kredytów mieszkaniowych. Nie ma co ukrywać, że przyglądamy się im, jeśli chodzi o strategię działania, tempo ekspansji oraz ryzyko walutowe i kredytowe. Po naszych sugestiach niektóre banki bardzo zaostrzyły np. procedury dostępu do kredytu walutowego, który w przypadku istotnych zmian kursu złotego do walut może generować ryzyko kredytowe.

Duński Jyske Bank, korzystając z regulacji UE, zamierza otworzyć w Polsce swój oddział. Dlaczego wcześniej nie można było tego zrobić?

Można było.

Jednak tylko nieliczne zdecydowały się na to, i to tylko na początku lat dziewięćdziesiątych.

Brało się to ze strategii banków, które miały świadomość, że działalność na szeroką skalę lepiej prowadzić za pomocą odrębnego podmiotu. To kwestia wyboru strategii.

Reklama
Reklama

Czy są inne banki, które też się starają o uruchomienie w Polsce oddziału?

Jest kilka banków, które chcą otworzyć w Polsce oddziały oraz filie. W przypadku oddziałów jest zainteresowanie działalnością korporacyjną, w przypadku filii - detaliczną. Mamy też zgłoszenia od banków, które chcą zaoferować usługi transgraniczne, czyli oferowane z zagranicy. Z taką propozycją wyszła m.in. niemiecka kasa mieszkaniowo-budowlana. Mamy także dwa banki, które zgłosiły zamiar oferowania usług w Polsce transgranicznie, które pokrywają się z działalnością należących do nich jednostek obecnych w Polsce. To dla nas jest niezrozumiałe. Będziemy to wyjaśniali.

Czy na świadczenie usług transgranicznych trzeba mieć zgodę polskiego nadzoru bankowego?

Inwestor musi poinformować macierzysty nadzór. Ten z kolei zgłasza nam taki plan. Ze swej strony wskazujemy właściwe przepisy prawa, których podmiot taki musi przestrzegać.

A co z oddziałami banków zagranicznych. Czy podlegają Waszej kontroli?

Reklama
Reklama

W tym przypadku odpowiada za nie nadzór macierzysty. Nadzór goszczący, czyli my, zajmuje się przede wszystkim kontrolą takiej jednostki pod względem posiadania odpowiedniej płynności oraz prania pieniędzy. Dodatkowo w przypadku przyjmowania depozytów, obowiązek ich ochrony przejmuje zagraniczny fundusz gwarancyjny.

Skoro zagraniczne banki mogą w Polsce otwierać oddziały lub oferować usługi transgraniczne, to czy są podmioty zainteresowane uruchomieniem w Polsce odrębnych spółek?

Tak. Są to zarówno podmioty z Unii Europejskiej, jak również z innych krajów. Jednym z nich jest np. bank z Ukrainy.

Na polskim rynku bankowym panuje duża konkurencja. Czy nowo zakładane banki mają szansę na rozwój?

Jest to trudne zadanie, ale przykład Eurobanku wskazuje, że dobrze przygotowana oferta wraz z akcją promocyjną może szybko wykreować markę oraz zainteresowanie klientów. Rynek polski jest duży, a klienci wykazują dużą sklonność do zmiany banku. Podmioty pasywne będą traciły klientów.

Reklama
Reklama

Czy docierają do Pana sygnały zapowiadające kolejne fuzje banków na polskim rynku?

Słyszałem o propozycjach przeprowadzenia fuzji. Każdy chętnie by ją przeprowadził pod warunkiem, że później miałby w akcjonariacie pozycję dominującą. To jednak sfera pobożnych życzeń. Na razie nie ma drugiej strony do przeprowadzenia takiej transakcji. Nawet jeśli dochodziło dotychczas do bardziej konkretnych rozmów na ten temat, to zawsze rozbijały się one o to, kto ma być dominującym akcjonariuszem. Polski rynek jest atrakcyjny, o dużym potencjale wzrostu, dlatego międzynarodowe grupy chcą być na nim wciąż obecne. Uważam za bardziej prawdopodobne fuzje jako wynik łączenia banków zagranicznych będących głównymi właścicielami banków w Polsce.

Czy w tym roku jakiś bank zaskoczy rynek utworzeniem wysokich rezerw?

Tego nigdy nie można wykluczyć. To zależy od opinii audytora albo od decyzji, którą podejmą władze banku, np. o przecenie zabezpieczeń. Dla nas istotne jest to, aby wydarzenie takie nastąpiło w sposób przejrzysty i nie doprowadziło do destabilizacji instytucji, która przeprowadziła taką operację. Czasami wysokie rezerwy są wynikiem zaleceń KNB po przeprowadzonych inspekcjach przez GINB.

Ostatnio Bank Handlowy podał, że płaci spółkom Citibanku, swojemu większościowego inwestora, opłaty za niektóre usługi. Na rynku budzi to obawy o wyprowadzanie zysków ze spółki. Czy budzi to Wasze zaniepokojenie?

Reklama
Reklama

Bank Handlowy informował o tym, że również na tym zarabia.

Ale nie ujawnił, ile.

To rola rynku, aby uzyskać informację o tym, ile spółka zarabia, a ile płaci. W czasie WZA jest właściwe miejsce do zadawania takich pytań. Jeśli chodzi o ewentualne nielegalne transfery, to organy skarbowe dokonują stosownych analiz. One mogą stwierdzić, czy opłaty nie naruszają przepisów skarbowych. Jest to też sprawa równego traktowania akcjonariuszy oraz obowiązków informacyjnych, czyli także w obszarze zainteresowania KPWiG. Nas interesuje ona z punktu widzenia racjonalnego ponoszenia kosztów i wpływu tych kosztów na stabilność finansową spółki. Dlatego aktualnie jest przedmiotem naszych analiz.

Kulczyk Holding wycofał się z zamiaru kupna łódzkiego Banku Przemysłowego. Teraz inwestorem ma być Leszek Czarnecki, inwestor kontrolujący Górnośląski Bank Gospodarczy. Kiedy może dojść do przejęcia?

Nowy inwestor zwykle nie chce pokrywać własnymi środkami strat, do których doprowadzili poprzedni akcjonariusze. Dlatego prowadzi on rozmowy z Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, aby uzyskać od niego pożyczkę.

Obecnie, do 15 września, bankiem kieruje zarząd komisaryczny. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to do tego czasu nastąpią działania dotyczące restrukturyzacji spółki oraz przeprowadzone procedury zmierzające do zabezpieczenia w sposób trwały interesów klientów banku. Na razie pan Czarnecki został wybrany do rady nadzorczej spółki. Mimo że spółką kieruje zarząd komisaryczny, to rada ma możliwość pozyskiwania informacji o działaniach banku, jej kompetencje decyzyjne zaś są zawieszone.

Jak nadzór przyjął wydłużenie z czerwca na jesień terminu dokapitalizowania BGŻ?

Na ostatnim posiedzeniu Komisja Nadzoru Bankowego zapoznała się z harmonogramem prac zarządu banku. Dla nas istotne jest bezpieczeństwo funkcjonowania banku oraz to, czy akcjonariusze podjęli realne działania zmierzające do wyboru inwestorów. Bank prowadzi działalność w taki sposób, że nie narusza żadnych norm w zakresie bezpiecznego działania. Ceną za to jest brak rozwoju oraz utrata udziałów w rynku. W 1999 r. był piątym co do wielkości bankiem w systemie, dzisiaj dziesiątym. Akcjonariusze zapewne zdają sobie z tego sprawę. Dodatkowo BGŻ poinformował o dwóch grupach inwestorów zainteresowanych nabyciem akcji, z którymi są prowadzone zaawansowane rozmowy. W tej sytuacji KNB przychyliła się do prośby banku.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama