Spółki zaczęły inwestować, licząc na unijne pieniądze. A jest o co się bić - do podziału w ciągu dwóch lat jest przeszło 500 mln euro. Do wyścigu po pieniądze stają firmy giełdowe. Część już złożyła wnioski albo chce zrobić to wkrótce. Hydrotor przygotował swój projekt w marcu. Inwestycja ma dotyczyć uruchomienia nowego zakładu produkującego m.in. pompy. - Projekt stworzy miejsca pracy dla kilkudziesięciu osób, a koszt jego realizacji wyniesie kilka milionów złotych - powiedział Janusz Czapiewski, członek zarządu Hydrotoru.
Także Boryszew ma już gotowe dokumenty. - Lada dzień złożymy wniosek o wsparcie kilku projektów, mających na celu zwiększenie naszych mocy produkcyjnych. Łączna wartość inwestycji sięga 32-35 mln zł - powiedział Zbigniew Kamiński, dyrektor ds. handlu.
Pozostałe spółki dopiero przymierzają się do pisania wniosków. - Byłoby dziwne, gdybyśmy wiedząc, że są tak duże środki unijne, nie starali się ich uzyskać - stwierdził Erwin Bakalarz, dyrektor biura zarządu Vistuli. Spółka w ciągu najbliższych lat zamierza kupić nowe maszyny i urządzenia szwalnicze do zakładów w Krakowie i Myślenicach. Planuje także powiększenie sieci salonów firmowych o 30 kolejnych. - Za wcześnie jeszcze mówić o konkretnych liczbach, ale nasze inwestycje wyniosą łącznie nie mniej niż 15 mln złotych - powiedział E. Bakalarz.
Także Pemug zamierza inwestować, licząc na unijne środki. - Chcemy postawić nowe hale produkcyjne, gdzie będziemy montować konstrukcje stalowe - poinformował Waldemar Pytlarz, wiceprezes firmy.
ZREW powołał specjalny zespół, który sprawdza, na co spółka mogłaby dostać unijne pieniądze. - Generalnie chcemy inwestować i modernizować nasze zakłady - powiedział Paweł Rychter, prezes spółki.