Poniedziałkowy wzrost dał nadzieję bykom. Co ciekawe, nie przeszkadzał im mały obrót towarzyszący ostatnio notowaniom. Właśnie obrót jest największym problemem przy interpretacji takich ruchów, z jakimi mamy do czynienia ostatnio. Po wtorkowym marazmie, środa przyniosła kontynuację zwyżki cen. Ostatnie trzy dni mogą cieszyć posiadaczy długich pozycji. Zalecałbym jednak ostrożność. Nadal nie ma bowiem żadnych poważnych sygnałów zmiany panującej na rynku tendencji.
Co bowiem widać na wykresie? Obecny wzrost można odczytać na wiele sposobów. Można założyć, że mamy do czynienia z ruchem powrotnym do poziomu dolnego ograniczenia kanału wzrostowego, który był korektą spadków z kwietnia i maja. Takie podejście pozwala spodziewać się odbicia od linii trendu i kontynuacji spadku z nowymi dołkami. Można też zapomnieć, że wykreślony został kanał wzrostowy, albo założyć, iż był to tylko wewnętrzny ruch w ramach szerszej konsolidacji, która kreślona jest od ponad miesiąca. Wtedy obecny wzrost to ruch do górnego ograniczenia konsolidacji czyli szczytu z 2 czerwca br. Zakładając, że konsolidacja jest jedynie korektą, należałoby oczekiwać odbicia od poziomu oporu i spadku przynajmniej do dolnego ograniczenia trendu bocznego.
Wreszcie, by nie być zaślepionym jedynie scenariuszami spadkowymi wzrost z ostatnich dni można odebrać jako ruch kończący wykreślanie dużej formacji podwójnego dna z linią szyi na poziomie szczytu z 2 czerwca br. Takie założenie skłaniałoby do oczekiwania na wybicie ponad opór i ruch wzrostowy co najmniej tak duży, jak wysoka była formacja. W mojej ocenie takie rozwiązanie jest najmniej prawdopodobne ze względu na szereg niesprzyjających temu czynników średnioterminowych z zachowaniem podaży pieniądza na czele. Mały obrót także zdaje się to potwierdzać.