Wczoraj po raz pierwszy handlowano na giełdzie prawami do akcji Ceramiki Nowej Gali. Pierwszą transakcję zawarto po 5,80 zł za papier, czyli 16% powyżej ceny emisyjnej. Później było jeszcze lepiej: za walor debiutanta płacono nawet 6,15 zł (23% więcej niż w publicznej ofercie). Na zamknięciu kurs wyniósł 5,90 zł (+18%).
Notowaniom towarzyszyły wysokie obroty (26 mln zł). W czwartek właściciela zmieniło 2,17 mln papierów. W obrocie znajduje się obecnie tylko 7 mln PDA serii S (notowania akcji, w tym prawie 30 mln sztuk z wcześniejszych emisji, rozpoczną się po zarejestrowaniu przez sąd podwyższenia kapitału). To oznacza, że pierwszego dnia notowań spora część nowych inwestorów spółki, zarówno indywidualnych (do nich trafiło w publicznej ofercie 1 mln papierów), jak i instytucjonalnych (przydzielono im 6 mln PDA), zdecydowało się zrealizować zyski. Czy się pospieszyli?
To nie koniec zwyżki?
Zdaniem Waldemara Piotrowskiego, prezesa Ceramiki Nowej Gali, mimo bardzo udanego debiutu, potencjał walorów debiutanta jeszcze się nie wyczerpał. - Uważam, że ci, którzy kupili wczoraj akcje, zrobili lepszy interes niż ci, którzy wyszli już z inwestycji - mówi W. Piotrowski. Prezes (ma 6 mln akcji) podtrzymał wcześniejsze deklaracje, że będzie dążył do osiągnięcia poziomu zaangażowania w spółce zbliżonego do tego sprzed ostatniej emisji. Po podwyższeniu kapitału, mimo uczestnictwa w publicznej subskrypcji, jego udział spadnie z 20% do ok. 16,5%.
Pieniądze z oferty (35 mln zł) posłużą głównie sfinansowaniu budowy nowego zakładu, który pozwoli spółce niemalże podwoić moce produkcyjne. Dotychczasowe były wykorzystywane w 100% (zakład pracował na trzy zmiany). - Produkcja w nowej fabryce ruszy na początku przyszłego roku - zapowiada W. Piotrowski. W związku z tym przedstawiciele producenta płytek gresowych spodziewają się w 2005 roku skokowego wzrostu sprzedaży i zysku netto, do odpowiednio, 143 mln zł i 17,6 mln zł. Prezes jest spokojny również o wykonanie tegorocznych prognoz (86 mln zł przychodów i 9,9 mln zł zysku netto). - Ewentualne korekty będą dokonane "in plus" - zapewnia.