2 lipca akcje SM-Media po raz ostatni były notowane na CeTO. W poniedziałek zadebiutowały na giełdzie. Do obrotu na GPW zostało dopuszczonych ponad 607 tys. walorów. 100 tys. spółka sprzedała w kwietniu, w publicznej ofercie, po 75 zł za papier. Część pozyskanych pieniędzy zamierza przeznaczyć na uruchomienie 11 punktów styku, rozbudowę infrastruktury w Warszawie oraz uruchomienie usługi pre-paid w sieci MediaTel (pod tą marką SM-Media oferuje klientom usługi głosowe).
Jak powiedział wczoraj Wojciech Gawęda, prezes SM-Media, sprawdzian pierwszych 6 punktów styku z siecią Telekomunikacji Polskiej zakończy się jesienią. - Podpisaliśmy wstępną umowę z podmiotem, który je zbuduje - ujawnił. Według niego, każdy będzie kosztował ok. 300 tys. zł.
Do kwietniowej oferty w ręku rodziny Gawędów znajdowało się ok. 84% kapitału. Nieco ponad 5% miał Adam Kalkusiński. Ich udziały obniżyły się tylko nieznacznie. Gawędowie zobowiązali się, że nie będą sprzedawali swoich papierów przez rok. Podobną obietnicę złożył A. Kalkusiński. Wczoraj W. Gawęda zapewnił, że jego rodzina będzie trzymała papiery przez kilka lat.
W sumie wymienione podmioty kontrolują teraz ok. 84% kapitału przedsiębiorstwa.
Skład akcjonariatu sprawia, że płynność na walorach SM-Media jest niewielka. Prezes Gawęda poinformował, że spółka planuje split (podział akcji). Jeden walor może zostać zastąpiony 2-10 nowymi.