Wrocławska grupa, na której czele stoi giełdowy Howell, zajmowała się m.in. hurtowym obrotem wyrobami hutniczymi i budową osiedli. - Dziś praktycznie nie prowadzimy działalności - mówi Waldemar Parkitny, prezes Howella. Grupa sparaliżowana jest brakiem płynności finansowej. Pierwsze trzy miesiące roku przyniosły jej 5,2 mln zł przychodów i 0,4 mln zł straty netto. Kapitały własne wyniosły 25,5 mln zł na minusie.
Spór o VAT
- Pod koniec lipca Sąd Najwyższy może rozpatrzyć ostatecznie nasz spór z fiskusem - twierdzi W. Parkitny. Dotyczy on rozliczenia podatku VAT w latach 1997-1999 (w najbliższym czasie sąd zajmie się sprawą z 1997 r.). W sumie chodzi o ok. 25 mln zł. - Druga kluczowa kwestia to zawarcie układu z wierzycielami - mówi prezes. I nią zająć się ma Sąd Najwyższy, bo spółka złożyła zażalenie od dotychczasowych decyzji wymiaru sprawiedliwości, który umorzył postępowanie. Na koniec marca zadłużenie grupy wynosiło prawie 56 mln zł. Głównymi wierzycielami Howella są banki.
Jak wygrają, będzie dobrze
- W przypadku porażki w obu procesach, nie mamy pomysłu na wyciągnięcie spółki z problemów - przyznaje Waldemar Parkitny. Inaczej ma być, jeśli spółka wygra z fiskusem. - Wtedy mamy plan, jak przekonać wierzycieli do współdziałania - uważa prezes. Może chodzić m.in. o konwersję długu na akcje i dokapitalizowanie spółki.