Reklama

Zagranica wierzy w Rosję

- Przyszłość Jukosu wciąż pozostaje nieznana, chociaż w czwartek komornicy rozpoczęli zajmowanie rachunków jego spółek zależnych - Sektorowi bankowemu grozi obniżka ratingów, ale kryzys z 1998 roku nie powinien się powtórzyć. - Zagraniczni kredytodawcy uważają problemy za przejściowe i udzielają rekordowych pożyczek rosyjskim firmom.

Publikacja: 09.07.2004 08:04

W środowy wieczór nie doszło do cudu. Jukos nie spłacił w wyznaczonym terminie gigantycznego długu na rzecz fiskusa.

Komornicy zajęli się Jukosem

Wczoraj komornicy przystąpili do dzieła. Powołując się na przedstawicieli administracji okręgu Tomsk na Syberii, agencja Interfax po południu podała, że zajęto rachunki zależnej od Jukosu spółki Tomsknieft. Nie było wiadomo, czy decyzja oznacza przymusową przerwę w jej działalności. Według Jukosu, firma wydobywała w pierwszym kwartale 360 tys. baryłek ropy na dobę.

Do południa nikt nie był w stanie przewidzieć rozwoju wypadków. - Komornicy mogą przyjść, mogą nie przyjść - dywagował rzecznik spółki Hugo Erikssen. - Zachowujemy spokój, kontynuujemy produkcję. Ale z zamrożonymi kontami bankowymi i aktywami z dnia na dzień będzie to coraz trudniejsze - mówił. Rosyjskie władze podatkowe domagają się od Jukosu blisko 7 mld USD niedopłaconych podatków za minione lata, przy czym natychmiastowej egzekucji podlega połowa tej kwoty.

Analitycy do końca liczyli na kompromis. Swój pakiet 44% akcji naftowego giganta w zamian za umorzenie jego zobowiązań zaoferował były szef koncernu Michaił Chodorkowski, przetrzymywany od października w areszcie. Przedstawiciele Jukosu, w których gestii są te papiery, jeszcze rano utrzymywali, że cały czas rozmawiają z władzami. - Żaden dokument do ministerstwa nie dotarł - oświadczył wczoraj Siergiej Szatałow, wiceszef resortu finansów. - Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób można zrealizować [pomysł Chodorkowskiego], ponieważ podatki według prawa rosyjskiego powinny być płacone wyłącznie za pomocą pieniędzy - dodał. Dwa dni wcześniej ten sam Szatałow mówił, że widzi szansę na rozłożenie długu koncernu na raty.

Reklama
Reklama

Banki rosyjskie w obliczu

obniżek ratingów

Rosyjski bank centralny zdecydował o obniżeniu poziomu rezerw obowiązkowych z 7% do 3,5% wartości depozytów (dzięki temu banki uwolnią więcej środków na ewentualne wypłaty depozytów). Prezes banku Siergiej Ignatiew stwierdził kategorycznie, że kryzys finansowy z 1998 roku się nie powtórzy. Jednak sytuacja wokół prywatnych rosyjskich instytucji finansowych (niewypłacalność ogłosił w tym tygodniu Guta Bank, klienci szturmują oddziały kolejnego - Alfa Banku) wciąż wygląda niepokojąco. Obawy wzbudza przede wszystkim stanowisko agencji ratingowych.

Wczoraj Moody?s ostrzegła, że może obniżyć rating kredytowy 18 rosyjskich instytucji finansowych. W grupie tej są Alfa Bank, Rosbank i MDM Bank, emitenci euroobligacji. Notowania tych papierów znów wyraźnie spadały. W uzasadnieniu ostrzeżenia eksperci Moody?s wskazują na wycofywanie pieniędzy przez depozytariuszy z tych instytucji oraz ograniczenie udzielania kredytów na rynku międzybankowym.

Nieco łagodniej wypowiadają się natomiast eksperci Fitch. Wprawdzie zauważają, że sytuacja sektora bankowego się pogorszyła, ale podkreślają, że ewentualne kłopoty mogą mieć małe instytucje. Lokalni potentaci sektora finansowego wyjdą z zamieszania obronną ręką, a nawet powinni na tym zyskać, bo Rosjanie przeniosą do nich oszczędności z mniejszych banków. Z kolei Standard & Poor?s poinformowała, że dostrzega problem sektora bankowego w Rosji, ale natychmiastowej reakcji, czyli zmiany oceny kredytowej, nie będzie.

Rubel mocno w dół,

Reklama
Reklama

nerwowo na rynku akcji

Ostrzeżenie Moody?s odbiło się negatywnie na notowaniach rosyjskiej waluty. W czwartek rubel zanotował najsilniejszy spadek od dwóch miesięcy, z 29,07 RUR/

/USD do 29,14 RUR/USD. Rosyjski pieniądz wyraźnie tanieje już od wtorku, gdy oddziały zamknął Guta Bank. W ciągu całego II kwartału notowania rubla spadły o 2%. Obecnie cena waluty wobec dolara jest najniższa od początku roku. - Obywatele ostatnio znów masowo kupują dolary, co umacnia walutę amerykańską i osłabia rubla - tłumaczy, cytowany przez Bloomberga, Igor Wasiliew, dyrktor ds. operacji na rynkach finansowych w Alfa Banku.

Także na rosyjskiej giełdzie inwestorzy wykazują nerwowość. Indeks RTS porusza się ostatnio "w rytm" notowań Jukosu, spółki, która ma we wskaźniku prawie 10-proc. wagę.

W miniony piątek - po opublikowaniu komunikatu, że Jukos ma kilka dni na spłatę zobowiązań podatkowych - indeks RTS spadł aż o 3,1%. Zniżka trwała też w poniedziałek. Od wtorku, gdy pojawiły się szanse na uratowanie spółki przed bankructwem, odrabiał straty, zyskując do wczoraj ponad 3%. - Co będzie z Jukosem, nie wiadomo, w bankach też jest niepewna sytuacja. Inwestowanie to teraz prawdziwa ruletka - stwierdził Władimir Cziwadze z biura maklerskiego Nikoil IBG Banku.

Zagraniczni kredytodawcy

Reklama
Reklama

bagatelizują sprawę

W tym roku zachodnie banki pożyczyły rosyjskim spółkom 4,3 mld USD, o 60% więcej niż w takim samym okresie ub.r. i najwięcej w pierwszym półroczu od kryzysu finansowego w Rosji z 1998 r. Jeśli akcja kredytowa będzie rozwijała się w dotychczasowym tempie, to bieżący rok może okazać się rekordowy pod tym względem.

Najnowsze przykłady dużych kredytów to 400 mln USD dla Gazpromu. Największa państwowa spółka naftowa Rosnieft zdecydowała się zwiększyć zaciągany kredyt z 400 do 500 mln USD (banki oferowały nawet ponad miliard). - Jukos jest oceniany

jako odosobniony i niezaraźliwy przypadek - powiedział agencji Bloomberga Michael Emery, szef działu kredytów korporacyjnych dla emerging markets w londyńskim biurze ABN Amro.

Banki obniżyły też koszty kredytów udzielanych rosyjskim spółkom.

Reklama
Reklama

Ważny rynek dla gigantów

- Rosja nadal jest dla nas kluczowym rynkiem ze względu na jej duży potencjał wzrostowy - powiedział Atiq Rehman, odpowiedzialny w Citigroup za obligacje z emerging markets. Premia, której inwestorzy żądają, kupując

30-letnie papiery dłużne Federacji Rosyjskiej, wynosi teraz 252 pkt bazowe ponad oprocentowanie obligacji skarbowych USA. W styczniu ub.r. różnica ta sięgała 411 pkt.

Największe światowe koncerny również bagatelizują doniesienia z Rosji. Na przykład wczoraj gazeta "Wiedomosti" nieoficjalnie podała, że niemiecki potentat motoryzacyjny najprawdopodobniej jesienią rozpocznie budowę nowej fabryki w Rosji.

Jukos negatywnie wpływa na rynek ropy

Reklama
Reklama

Ropa drożała wczoraj w reakcji na obawy rynku o dalsze losy Jukosu. Bankructwo tego koncernu oznaczałoby bowiem wstrzymanie produkcji, a w I kwartale Jukos wydobywał dziennie 1,7 mln baryłek, więcej niż Libia. Stanowi to prawie jedną piątą produkcji ropy całej Rosji. Na londyńskiej giełdzie cena baryłki ropy wzrosła o ponad 1%, do 37,07 USD.

Sytuacja na rynku ropy naftowej od dłuższego czasu jest nerwowa. Przy bardzo dużym popycie w tym roku, wciąż występują bowiem obawy o ciągłość dostaw. W ostatnich tygodniach stale atakowane i niszczone są instalacje naftowe w Iraku. Do tego dochodzi strach przed atakami terrorystycznymi w innych krajach Bliskiego Wschodu, na przykład w Arabii Saudyjskiej, która jest największym eksporterem tego surowca. W rezultacie do ceny ropy doliczana jest tzw. premia wojenna, którą obecnie ocenia się na 10 USD na baryłce.

Analitycy o wydarzeniach w Rosji

O Jukosie

Aleksander Razuwajew, główny analityk z Megatrustoil w Moskwie: W czarnych kolorach widzę przyszłość Jukosu. Wkrótce dojdą nowe roszczenia fiskusa za lata 2002-2003. Sądzę, że dług wzrośnie do 12 mld USD. W każdym momencie organy podatkowe mogą zacząć ściągać pieniądze z kont spółki lub przejmować jej aktywa. Spadek kursu Jukosu na giełdzie jest nieunikniony. Moim zdaniem, aktywa produkcyjne Jukosu rząd będzie chciał zamienić na akcje Gazpromu, będące w gestii jego spółek zależnych. W strategii Gazpromu jest przekształcenie go w grupę energetyczną, która zajmie się wydobyciem i przerobem ropy i gazu, będzie też produkować energię elektryczną. Co wynika z sytuacji w Jukosie? Przedsiębiorcy w Rosji zdali sobie sprawę z tego, że trzeba płacić podatki i nie mieszać biznesu z polityką. Czasy chaosu i nieprzestrzegania reguł z epoki Borysa Jelcyna się skończyły. Natomiast wpływ całej sprawy na makrogospodarkę jest minimalny. Pozostaję optymistą, jeśli chodzi o perspektywy rosyjskiego sektora gazowo-naftowego.

Reklama
Reklama

...i o sytuacji w sektorze bankowym

Andrew Keeley z Renaissance Capital z Moskwy: Jeśli chodzi o sektor bankowy, wydaje się, że sytuacja już lekko się ustabilizowała. Jeszcze w środę było wiele plotek, nerwowości, ludzie wycofywali oszczędności. Bank centralny podjął jednak kroki, które mają uspokoić sytuację. Dzięki zmniejszeniu stopy rezerw obowiązkowych w systemie bankowym pojawi się przynajmniej 3 mld USD, które w dużym stopniu zaspokoją niedobory w płynności. Bank centralny Rosji ubezpieczy ponadto depozyty Rosjan w bankach, które nie dokonały tego samodzielnie. Myślę, że na uspokojenie w branży potrzeba jednego, dwóch tygodni. Pojedyncze banki mogą się borykać z problemami nieco dłużej, ale groźby większego kryzysu właściwie nie ma. Na pewno nie dojdzie do powtórki z 1998 r., do takiej paniki jak wtedy. Wpływ sektora bankowego na gospodarkę rosyjską nie jest zbyt duży, nie ma porównania chociażby do Polski, dlatego ewentualne negatywne skutki będą niewielkie i przejściowe. Powinno za to dojść do przegrupowania w samym systemie bankowym. Skorzystają najwięksi, tacy jak Sbierbank (który już kontroluje ponad 60% depozytów), gdyż tam trafią pieniądze wycofane przez Rosjan z mniejszych instytucji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama