Reklama

Rząd nas zaskoczył

Z Grzegorzem Dzikiem, prezesem i głównym akcjonariuszem Impela, rozmawia Piotr Wojtaszek

Publikacja: 16.07.2004 07:32

Kurs Impela runął przez pierwsze cztery dni bieżącego tygodnia o ponad 56%. Co dalej?

Odwołaliśmy dotychczasowe prognozy finansowe i nie mamy możliwości przedstawienia nowych. Po prostu, nie jesteśmy w stanie określić, ile przy nowych przepisach wyniosą dofinansowania związane z zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. Ta niepewność skutkuje spadkami. Mogę zapewnić natomiast, że będziemy dążyć do osiągnięcia w przyszłym roku równowagi kosztów i przychodów, bez uwzględnienia ewentualnego dofinansowania.

Trwają spotkania zarządu spółki z inwestorami instytucjonalnymi. Jakie są ich reakcje?

Część inwestorów, wśród niech nieobecni do tej pory w spółce, w związku z niepewnością dotyczącą dotacji, uważa obecne poziomy cenowe za atrakcyjne. Większość jest świadoma, że nie ma zagrożenia dla prowadzonego przez nas biznesu. Zagrożenie dotyczy modelu prowadzonego biznesu i dlatego musimy go zmienić. Ich troska dotyczy możliwości przesunięcia przez zarząd części środków emisyjnych. Możemy być zmuszeni przeznaczyć część pieniędzy, których celem miały być akwizycje, na restrukturyzację.

Na czym ma polegać restrukturyzacja?

Reklama
Reklama

Od blisko roku zawieramy kontrakty z satysfakcjonującymi marżami, nie zakładającymi żadnego dofinansowania. Problem mamy natomiast ze starszym portfelem zamówień, przy realizacji których pracuje dużo osób niepełnosprawnych. I te umowy musimy renegocjować i zmieniać. Wpłynie to na politykę zatrudnienia. Nie jestem w stanie dziś powiedzieć, ile osób może stracić pracę. Podkreślam natomiast, że przy ewentualnych zwolnieniach będzie się liczyć wydajność pracowników, a nie niepełnosprawność.

Nowe przepisy dotyczące dofinansowania zakładów pracy chronionej weszły w życie razem z akcesją Polski do Unii Europejskiej. Czemu zareagowaliście dopiero w ostatnich dniach, odwołując prognozy?

Zareagowaliśmy od razu. Jeszcze w maju przesłaliśmy komunikat, informujący o wydaniu przez rząd rozporządzenia regulującego warunki udzielenia pomocy przedsiębiorcom zatrudniającym osoby niepełnosprawne. Konfederacja Pracodawców Polskich złożyła na ręce rządu pytania, które dotyczą nowych przepisów. Bez odpowiedzi nie mogliśmy w żaden sposób określić skutków wydanego rozporządzenia, nie mogliśmy odwoływać naszych prognoz finansowych.

Czemu zmiany prawa związane z wejściem do Unii były zaskoczeniem dla przedsiębiorców?

Ustawa o rehabilitacji zawodowej i społecznej została znowelizowana w 2002 r., co miało dostosować nasze przepisy do unijnych. W tym samym czasie zostało jednak wydane przez Wspólnotę rozporządzenie, którego zmiana naszej ustawy nie skonsumowała. Rząd mógł skorzystać z dwóch rozwiązań i, jak się okazało, nie zrobił tego.

Po pierwsze, mógł znów zmienić nasze przepisy. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, regulacje dotyczące zatrudnienia powinny mieć roczne vacatio legis. Mając to na uwadze i nie widząc zmian, oczekiwaliśmy, że na tę opcję się zdecydował. Druga możliwość to zgłoszenie Unii naszych rozwiązań, aby ta zaakceptowała na jakiś czas istniejące różnice i odstępstwa od systemu europejskiego. Na to liczyliśmy. Tymczasem rząd w maju, pod presją czasu, wydał rozporządzenie, które akceptowało zmiany wymagane przez Wspólnotę, pozostając jednocześnie w wielu miejscach nieprecyzyjnym i niezgodnym z istniejącymi przepisami polskimi.

Reklama
Reklama

Niewykluczone że organizacje pracodawców złożą do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie, czy obecne regulacje prawne są zgodne z konstytucją. Jeśli nie, nie wykluczamy wystąpienia o odszkodowanie.

Jak to możliwe? Zarząd Impela nie miał informacji, że nasze prawo jest niezgodne z unijnym, że taki scenariusz dostosowania jest możliwy?

Sprawę dostosowania prawa prowadzi rząd. Przedsiębiorca nie ma dostępu do tego procesu. Byliśmy przekonani, że nie ma tu żadnych zaniechań.

Co spowodowało wejście do Unii z obecnym stanem prawnym? Po pierwsze, nie wiemy, czy możemy korzystać z pomocy publicznej. Mają do niej prawo przedsiębiorcy, którzy w ciągu 3 lat nie otrzymali więcej niż 15 mln euro. Ze wstępnego stanowiska UOKiK, podanego 9 lipca, wynika, że te 3 lata liczą się wstecz, nie od 1 maja br., co jest dla nas zagrożeniem. Oczywiście, możemy się jeszcze starać o dalsze korzystanie z pomocy na podstawie zezwolenia indywidualnego udzielanego przez Komisję Europejską. Kolejna sprawa, którą wyjaśniamy, to czy otrzymane do tej pory dotacje musimy w całości potraktować jako pomoc publiczną. Część środków, związanych z tworzeniem przez pracodawcę nowych miejsc pracy, może być niekwalifikowana do pomocy publicznej. Wreszcie, od maja dofinansowanie nie opiera się na ryczałcie, a udokumentowanych kosztach, jakie ponosi pracodawca w związku z zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. Pozostaje wiele pytań, jak je naliczać. Pracodawcy pozostawiono dużą swobodę interpretacji, a z tego wynika ryzyko podważenia jego decyzji przez kontrolę skarbową.

Dziękuję za rozmowę.

Strata zamiast zysku?

Reklama
Reklama

Impel świadczy usługi ochrony mienia i osób, czystościowe, cateringu i zarządzania nieruchomościami. Grupa kapitałowa zatrudnia ok. 24 tys. osób, w tym blisko 9 tys. niepełnosprawnych. Przed kilkoma miesiącami zarząd szacował tegoroczne wpływy z dotacji wynikających z bycia zakładem pracy chronionej na ponad 80 mln zł. Według nowych rozwiązań prawnych, mogą wynieść mniej niż połowę tej kwoty. Niewykluczone że w br. spółka poniesie w związku z tym stratę. Odwołane prognozy zakładały 536 mln zł przychodów i 29 mln zł zysku netto.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama