Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 18.07.2004 15:01

Marek Pryzmont

Od paru tygodni, z ostatnią Weekendową włącznie, najbliższym mi scenariuszem

jest spadek amerykańskich indeksów na nowe minima (analogicznie do oddania

całego wzrostu z marca/kwietnia) Ale szczerze mówiąc, słabość rynku na

ostatnich sesjach nieco mnie zdziwiła. Nie to, żeby nie było negatywnych

Reklama
Reklama

informacji, którymi można te spadki uzasadnić. Wręcz przeciwnie. Ale na

rynek napływały też moce pozytywne wiadomości, od danych makro począwszy z

ważną inflacją na czele, poprzez niektóre dobre wyniki spółek, a skończywszy

na prognozach spółek, które śladem GE zaczęły aktualną koniunkturę oceniać

jako "najlepszą od lat". Na wyprzedanym rynku, niezależnie od jego

perspektyw w kolejnych tygodniach, takie słowa wywoływały z reguły w USA

Reklama
Reklama

natychmiastowe wyciskanie niedźwiedzi i szybki wzrost. Nie w tym tygodniu.

Zasługą fatalny Intel i Nokia ? Nie ważne - usprawiedliwień można szukać w

każdej wiadomości, ale wniosek jest taki, że rynek jest bardzo słaby.

Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

Tym samym potwierdza to regułę, że gdy optymizm nie spada wraz ze spadkiem

indeksów, a wręcz obóz byków się powiększa (patrz zeszły tydzień), to nie

Reklama
Reklama

jest to dobry zwiastun dla byków. "Ściana strachu" sprzyja bykom, "dolina

nadziei" niedźwiedziom. Jak to wygląda po kolejnym spadkowym tygodniu ? W

ankiecie Investor`s Intelligence liczba byków spadła w tym tygodniu do 54,2

z 56,3 a liczba niedźwiedzi wzrosła z 17,7 do 18,8. W końcu "prawidłowy"

kierunek zmiany nastrojów, choć poziomy wskaźnika dalej pokazują mocny

Reklama
Reklama

optymizm. Rynek najwyraźniej musi przeżyć małe katharsis, którym byłoby

zejście na nowe minima i dopiero wtedy w powszechnym pesymizmie mógłby

rozpocząć oczekiwaną przez większość analityków "letnią hossę" (choć

wspominałem, że to nieco głupie i niezdefiniowane określenie), która według

schematu nowych szczytów po pierwszej podwyżce stóp (szczyt po 5-10

Reklama
Reklama

miesiącach od podwyżki, zrobiłaby nową ostatnią! górkę na indeksach przed

silnymi i długim (ponad rok) spadkiem. Akurat termin do nowej górki i

powrotu do bessy w okolicach wyborów prezydenckich, czyli jego początek

możnaby tłumaczyć choćby obawami terrorystycznymi.

Ale to, czy będzie jeszcze jedna fala wzrostowa pozostaje kwestią otwartą,

Reklama
Reklama

więc tym bardziej nie można prognozować jeszcze powrotu dłuższych spadków. A

że są ku temu podstawy niech świadczy choćby rozdźwięk między utrzymującym

się optymizmem zarządzających/analityków/inwestorów, oraz bardzo wysokie

zaangażowanie funduszy w akcje (niski udział gotówki), a prognozami

zarządzających na kolejne 12 miesięcy. Merrill Lynch co miesiąc ankietuje

275 zarządzających i wyniki z tego miesiąca są dla mnie dość zdumiewające

(patrząc właśnie na optymizm i wysokie zaangażowanie funduszy). Okazuje się,

że temu optymizmowi towarzyszy spadek oceny amerykańskich akcji do poziomów

najniższych od czasu księgowych skandali w USA. Aż 43% zarządzających

wybierze amerykańskie akcje jako pierwsze do zmniejszenia portfeli w

następnych 12 miesiącach. Również mocno spada ocena zysków spółek na

następny rok. W kwietniu 47% oczekiwało poprawy zysków spółek. W maju już

tylko 26%, czerwiec 11%, a teraz jedynie 2%. Ja mam podobne zdanie, a do

tego zakładam, że zarządzane 852 mld dol. mylić się w takich kwestiach nie

może. Chociaż mogą człowieka najść wątpliwości, gdy jako najlepszą

inwestycję wymienia się Japonię (40% zarządzających uznaje, że perspektywy

zysków japońskich spółek są najlepsze na świecie, a 1/4 badanych uznaje ten

rynek za najbardziej niedowartościowany na świecie), a na drugiej stronie

ankiety od trzech miesięcy panuje zgodność co do dużego pesymizmu wobec

Chin, które to właśnie w dużej mierze stoją za japem przemawiają choćby dane z

tego tygodnia, gdy zamiast oczekiwanego PKB w okolicach aż +11.5% za II

kwartał było "tylko" +9,6%. Z drugiej jednak strony, rzeka zagranicznych

inwestycji płynących do Chin ma coraz szerszy strumień i dalej napędza

gospodarkę. Jeśli nie uda się zapobiec przegrzaniu gospodarki, cały świat

będzie mieć poważny problem. Ale ja osobiście na razie bym go trochę

ignorował, bo choć problem jest, to w tym wypadku (zupełnie nienaturalnie do

moich niedźwiedzich skłonności ;-) zakładam pozytywne rozwiązanie i powrót

problemu dopiero po chińskiej olimpiadzie w 2008 r. Sporo czasu. Oczywiście

nie znaczy to, że należy o tym problemie zapomniec. Udowodnił to choćby

piątkowe osłabienie dolara, które w dużej mierze napędzane było informacją,

że napływ zagranicznego kapitału do USA bardzo silnie spadł w maju. W

kwietniu do USA napłynęło 76,2 mld co mocno ucieszyło ekonomistów, którzy

szacują niezbędne 50 mld dol. co miesiąc, by sfinansować amerykański

deficyt. W maju ta kwota spadła do jedyni 56,4 mld. osiągając tym samym 7

miesięczne minimum. Inwestorzy wolą inwestować w Chinach.

Co na ten tydzień ? Greenspan, potem Greenspan, a do tego wszystkiego

komentarze wokół Greenspana, no i może ktoś jeszcze zwróci uwagę na wyniki

spółek. Najpierw parę słów o tym ostatnim. Kluczowe będą Microsoft, Merck,

Delta, 3M, GM, Ford. A wszystko już od poniedziałku, ale to zostawię już do

porannych. Warto jednak zwrócić uwagę, że spośród 77 spółek, które

opublikowały już wyniki i wchodzą w skład S&P500. aż 93% spełniło

oczekiwania analityków, lub przekroczyło ich prognozy. A mimo to indeksy

spadły ? Potwierdza to tylko to przed czym przestrzegałem - wyniki będą

bardzo dobre, ale rynek musi usłyszeć świetne prognozy, by nie pokarać

spółki spadkiem z wygórowanych obecnych poziomów. Jeśli chodzi o dane makro

na ten tydzień, to nie zapomniałem o nich - ten tydzień to po prostu

"makroekonomiczna pustynia" w kalendarzu. Jedynie polska produkcja

przemysłowa o 16:00 w poniedziałek zwróci uwagę inwestorów (prognozy +17,7%

r/r). Ale kluczowy dla światowych parkietów okazać się może Greenspan, który

"zeznawać" będzie we wtorek (po naszej sesji) przed Bankową Komisją w

Senacie. Wszyscy inwestorzy wstrzymają wtedy oddech. Powtórka przed innym

składem będzie w środę (na koniec naszej sesji) i teoretycznie nic nowego

już wtedy A.G nie mówi, ale w tym roku już raz mocno rynek zaskoczył.

Kluczowa odpowiedź to oczywiście sprawa przyszłej polityki monetarnej, ale

każde słowo Greenspana będzie mieć znaczenie. Jeśli miałbym coś prognozować,

to w każdym układzie będzie to pozytywne rozwiązanie na kolejne tygodnie

(mityczną letnią hossę). Pytanie tylko, czy Greenspan wywoła już wzrosty

wyprzedanego rynku, czy też przeceni go panicznie na nowe minima i dopiero

wtedy rozpocznie się fala wzrostowa. Byki przy spadkach wspierać będą SK200

i tegoroczne dołki SP500_d.gif

Zobaczmy na resztę świata. Goldman Sachs kazał klientom zmniejszyć

zaangażowanie na globalnym rynku akcji. Obniżył rekomendację do neutralnej z

"ponad rynek". Powód - taki sam jak w ankiecie Merrill Lynch - obawy o

wyniki spółek w kolejnych kwartałach. Bardzo (nie)ciekawie następnego dnia

zachował się fundusz Pimco (największy fundusz obligacji). Zalecił on

inwestycje w Rosji, Południowej Afryce i Brazylii. Nie byłoby w tym nic

nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że rynek brazylijski analitycy uważają za

niedowartościowany, a do dwóch pozostałych zachęcają ze względu na ...

stabilność. Nie ma to jak oryginalność w obliczu ostatniego rosyjskiego

zamieszania wokół Jukosu i banków. Dla nas ciekawsze są rekomendacje

dotyczące naszego rynku. "Dom maklerski Commerzbank Securitienad rynek`, więc optymistycznie. Z kolei "Erste

Bank zaleca swoim klientom doważenie portfela inwestycyjnego akcjami

węgierskich spółek. Wcześniej austriacki bank rekomendował niedoważanie tych

papierów. W przypadku akcji notowanych na warszawskiej giełdzie Erste nadal

zaleca doważenie portfela."

Skąd takie zainteresowanie rynkami wschodzącymi (od Brazylii począwszy, a na

Węgrzech kończąc ?). Odpowiedzią są nie tylko wykresy indeksów będące blisko

ostatnich szczytów Wegry.gif Brazylia.gif ale też wykresy towarów, które

ostatnimi wzrostami zachęcają do angażowania się w rynki wschodzące. Nie

zawsze jest to logiczne, ale niezaprzeczalne jest, że koniunktura na rynkach

towarowych mocno wpływa na rynki wschodzące, które uznaje się za uzależnione

od eksportu wielu surowców. A surowce ostatnio też w górę. Zloto.gif

Srebro.gif Ropa.gif

Ale bardzo daleki byłbym od mówienia, że teraz czeka nas jakieś uderzenie

kapitału zagranicznego, mogącego wywołać hossę na GPW. Choćby tylko z

jednego powodu jest to bardzo wątpliwy scenariusz. Ostatnie bardzo silne

wzmocnienie złotego EURPLN.gif USDPLN.gif spowodowało, że wartość części

spółek osiągnęła dla zagranicznego inwestora (który musi przeliczać to na

własną walutę) często rekordowe poziomy. WIG w każdym bądź razie jest na

nowym 10-letnim maksimum. Oczywiście, jeśli założymy, że złoty nie będzie

się osłabiać (a największym zagrożeniem w tej kwestii było piątkowe

glosowanie na emeryturami i rentami), to wcale nie trzeba kupować tanio i

sprzedawać drogo. Można też kupować drogo i sprzedawać bardzo drogo. Co za

różnica ?

Ale ostatnie zachowanie rynku nie pozwala stwierdzić, czy mamy do czynienia

z akumulacją, czy dystrybucją papierów. Mamy wakacyjny handel, który buja

indeksami dość chaotycznie i bardzo gwałtownie zmienia rynkowe nastroje.

Bardzo trudny rynek do inwestycji - przecież poniedziałkowy poranny wzrost

kazał technikom kupować, a z kolei wybicie pod linię trendu poprowadzoną po

majowo/czerwcowych dołkach było sygnałem sprzedaży. W obu przypadkach były

to rynkowe ekstrema. Kontrakty.gif Indeks.gif Nie sposób przy takim

zachowaniu rynku określić kierunku na kolejne tygodnie. Ja zrobiłem to już

maju, przestrzegając przed zbliżającą się długą konsolidacją. Ale zarówno

lektura takiej prognozy, jak i satysfakcja z jej spełnienia nie należą do

najprzyjemniejszych. Dalej jednak się to nie zmienia. Dopóki na rynku nie

zobaczymy (nietypowych dla wakacji) dużo większych obrotów, to gwałtowne

zmiany i chaotyczne wahania uzależnione od pojedynczych wiadomości będą

czymś normalnym. Szansą na wyraźniejszy kierunek jest na ten tydzień

Greenspan, który jeśli zaskoczy rynki, to może doprowadzić do 1) paniki na

zachodnich parkietach, która nastąpiłaby po zejściu SP500_d.gif pod SK200 i

tegoroczne dołki, co bardzo silnie pociągnie nas na południe 2)

odreagowania ostatnich spadków, co biorąc pod uwagę nasze zaległości

(szczególnie do rynku węgierskiego) może przynieść bardzo dynamiczny wzrost

na naszym rynku.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama