Firmy handlujące odzieżą - wytwarzaną najczęściej za granicą, na ich zlecenie i według ich wzorów - bardzo szybko rozbudowują sieci dystrybucji. To klucz do sukcesu. Tylko w ten sposób mogą wypromować własne marki, które stają się lokomotywami sprzedaży. W efekcie w bardzo dużym tempie zwiększają przychody i zyski. Na wciąż bardzo rozdrobnionym rynku trwa swoisty wyścig z konkurentami i z czasem. Wielkość sieci handlowej i promocja marek determinują rynkową pozycję przedsiębiorstw.
Specyficzna franczyza
Notowane na giełdzie gdańskie LPP, właściciel marki Reserved, zdecydowało się w pierwszej kolejności na budowę własnych salonów Reserved i bardzo dynamicznie rozszerza ich sieć. Na koniec ubiegłego roku spółka miała 70 placówek w Polsce i 16 za granicą. Na koniec tego roku chce mieć 90-100 sklepów w kraju i 25-30 za granicą. Ich liczba nie jest jednak najważniejsza. To pochodna zakładanej przez spółkę powierzchni handlowej. Na razie tylko kilka salonów działa na zasadzie franczyzy. - Dopiero kilka lat temu weszliśmy w segment handlu detalicznego. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, jaki będzie standard naszych sklepów. Nie wiedzielibyśmy tym samym, czego od franczyzobiorcy wymagać. Dlatego zdecydowaliśmy się budować w pierwszej kolejności własną sieć - tłumaczy Dariusz Pachla, wiceprezes przedsiębiorstwa. W połowie zeszłego roku firma postanowiła położyć większy akcent na sieć franczyzową. Nie udziela jednak licencji w dużych miastach. - Markę kreuje się przede wszystkim w dużych ośrodkach. Chcemy mieć nad tym pełną kontrolę - wyjaśnia D. Pachla.
Informuje, że współpraca firmy z franczyzobiorcami opiera się na specyficznych zasadach. - Oni płacą za lokal. Muszą przestrzegać naszych standardów, jeśli chodzi o ich wygląd i zasady pracy załogi, jednak towar zostaje przy nas. Przedsiębiorca nie bierze na siebie ryzyka jego sprzedaży, działa de facto jak pośrednik. W zamian ma prowizję od obrotu - wyjaśnia D. Pachla. Ten model bardzo się sprawdza. - Dla nas efektywność tego typu placówek jest zbliżona do osiąganej przez własne salony. Różnice wynoszą najwyżej plus minus 5% - twierdzi wiceprezes. Zwraca uwagę, że przedsiębiorca, który współpracuje ze spółką, zna lepiej lokalny rynek od LPP i jest z reguły w stanie zorganizować salon taniej niż spółka. W jego interesie jest też rozwój sprzedaży. - A my wychodzimy z założenia, że pańskie oko konia tuczy - mówi D. Pachla.
LPP wprowadziło niedawno na rynek markę odzieży młodzieżowej - Cropp. Plany przedsiębiorstwa przewidują otwarcie w tym roku 25-30 salonów, z możliwością podwojenia ich liczby w przyszłym roku. W tym przypadku firma od razu zadeklarowała, że bierze pod uwagę powstawanie sklepów franczyzowych.