Według wyliczeń rolniczych związków zawodowych, aby produkcja zboża była opłacalna, rolnik powinien otrzymywać minimum 600 zł za tonę. - Wliczając w to unijne dopłaty, które wyniosą przeciętnie ok. 85 zł na każdą tonę pszenicy - cena w skupie powinna wynosić ok. 520 zł za tonę - powiedział Andrzej Lepper, przewodniczący Samoobrony.
Związkowcy uważają, że wyznaczenie ceny minimalnej jest niezbędne. Odmiennego zdania jest resort rolnictwa.
- Od listopada każdy rolnik będzie mógł sprzedać zboże po cenie interwencyjnej - 101 euro za tonę - poinformował Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa. Takie regulacje przyjęliśmy razem z wejściem do Unii Europejskiej. Minister wyjaśnił, że w nowych warunkach funkcjonowania rynku zbóż, po przystąpieniu do UE, cena pszenicy do momentu interwencji musi ukształtować się na zasadach rynkowych. - Średnioroczna cena pszenicy w skupie wyniesie tyle samo, co cena interwencyjna - uważa W. Olejniczak. Jego zdaniem, pozwoli to rolnikom osiągnąć dobry zysk.
Według prezesa Kółek Rolniczych, rząd nie powinien ślepo przyjmować unijnych rozwiązań. - Nie można mówić tylko, że Unia Europejska to ureguluje, trzeba podjąć także własne działania. Ministerstwo Rolnictwa nie może popaść w samozachwyt - powiedział W. Serafin. Resort rolnictwa nie zamierza jednak niczego zmienić. - Bardzo się cieszę, że zaczyna funkcjonować nowy stabilny i sprawdzony system unijny - powiedział Wojciech Olejniczak. - Nie będziemy ingerować w wysokość ceny skupu - dodał.