Prawie 1,6 mln akcji Centrostalu Gdańsk trafiło do SteelCo pod koniec 2002 r. Sprzedającym był BRE Bank, który przejął pakiet papierów w ramach rozliczenia długu ze Stalexportem. Właścicielami SteelCo było w pierwszym etapie sześć prywatnych osób. - Część udziałów w SteelCo zostało umorzonych i w rezultacie razem z żoną kontrolujemy całą spółkę - mówi Zbigniew Canowiecki. Oznacza to, że dodając wcześniej posiadane akcje Centrostalu Gdańsk w rękach państwa Canowieckich jest 1,67 mln giełdowych walorów (26,4%).
- Nie wykluczam, że zwiększę swoje zaangażowanie. Wierzę w firmę - twierdzi prezes. W najbliższym czasie ma złożyć na ręce Komisji Papierów Wartościowych i Giełd wniosek o zezwolenie na przekroczenie progu 33% głosów na WZA, wskazując docelowy udział na poziomie 49%. - Niekoniecznie dojdę do tego poziomu. Ale mogę dokupić ok. 10% - przewiduje prezes. Przypomnijmy, że Centrostal Gdańsk jest w trakcie umarzania części akcji (skupiony w ramach buy backu pakiet ok. 10%). Po przeprowadzeniu tej operacji udział prezesa w kapitale i głosach skoczy do ponad 29%.
Centrostal Gdańsk zajmuje się obrotem wyrobami hutniczymi i przetwórstwem stali dla sektora budowlanego. - Wyniki drugiego kwartału są zgodne z naszymi planami, zarówno jeśli chodzi o przychody, jak i dodatni wynik netto - mówi prezes. Od dwóch miesięcy obserwuje jednak znaczący spadek tonażu zamówień. - Niepokoi to nas. Być może jest to przejściowy okres po wzmożonych zakupach przed wstąpieniem Polski do Unii, albo efekt bardzo dużego wzrostu rynkowych cen produktów w ostatnich miesiącach - uważa Z. Canowiecki.