Zysk netto AIB w pierwszych sześciu miesiącach wyniósł 507 mln euro, minimalnie przekraczając oczekiwania analityków. W tym samym okresie przed rokiem bank zarobił na czysto 445 mln euro.
Poprawę wyników największy bank w Irlandii zawdzięcza wzmożonej akcji kredytowej. AIB podał, że w porównaniu z grudniem notuje obecnie 14-proc. wzrost popytu na kredyty, przede wszystkim na najważniejszych dla niego rynkach - macierzystym i brytyjskim. Miesiąc temu dyrektor generalny Michael Buckley zapowiadał, że liczy na zwiększenie popytu o 20% w tym roku. Cel może osiągnąć, bo przy wyjątkowo niskich stopach procentowych i w obliczu przyspieszenia w gospodarce oraz poprawy na rynku pracy konsumenci z Wysp z chęcią się zadłużają. Popularne są zwłaszcza kredyty hipoteczne, na które popyt w maju osiągnął rekordowe wartości.
Perspektywa zwiększenia przychodów pozwoliła AIB na podniesienie do 7% prognozy wzrostu zysku netto w całym roku. Jeszcze miesiąc temu bank zapowiadał poprawę wyniku o 6%.
Rezultaty AIB za pierwsze półrocze mogłyby być jeszcze lepsze, gdyby nie umacnianie się euro w stosunku do innych walut. Ruchy na rynkach walutowych rzutowały na wyniki osiągnięte przez oddziały w USA, Wielkiej Brytanii i Polsce.
W ostatnim czasie o AIB było głośno przede wszystkim z powodu oskarżeń o pobieranie zawyżonych opłat od klientów, m.in. przy transakcjach walutowych czy przy udzielaniu kredytów na studia. Urzędy nadzoru prowadzą w tej sprawie śledztwo, a bank utworzył 50 mln euro rezerw na pokrycie ewentualnych kar. To również ujemnie wpłynęło na wysokość zysku.