Reklama

Sektor wychodzi z dołka

Światowy przemysł chemiczny odnotował w 2003 roku najniższą stopę wzrostu od 10 lat. Szczególnie kiepskie były pierwsze trzy kwartały. Dopiero pod koniec zeszłego roku przyszła stabilizacja. Prognozy na najbliższe lata są obiecujące.

Publikacja: 28.07.2004 09:11

Wartość zamówień w przemyśle chemicznym w 2003 r. była niższa niż spodziewali się analitycy. Dlaczego? Prawdopodobnie ze względu na obawy klientów dotyczące wzrostu cen po interwencji wojsk USA w Iraku. Dystrybutorzy nagromadzili w pierwszych miesiącach zeszłego roku zapasy produktów chemicznych, co niekorzystnie przełożyło się na dalszy popyt.

Ceny gazu

hamulcem rozwoju w USA

Na gorsze wyniki branży miały wpływ przede wszystkim kraje "starej" Unii Europejskiej oraz Stany Zjednoczone. Na obydwu tych obszarach był słaby popyt wewnętrzny. Stało się tak, ponieważ w USA po wzroście ceny ropy naftowej znacznie zwiększyły się ceny gazu ziemnego. A ten jest podstawowym surowcem w produkcji petrochemicznej. Jej rozwój został przez podwyżki cen gazu znacznie wyhamowany. Petrochemia odpowiada za aż 40% produkcji chemicznej w USA. W Unii Europejskiej (przed rozszerzeniem) przemysł chemiczny ucierpiał z powodu silnego euro, na czym zdecydowanie tracił eksport. Od końca trzeciego kwartału 2003 r. sytuacja się polepszyła wskutek ożywienia popytu wewnętrznego.

W Azji rekordy wzrostów

Reklama
Reklama

Rok 2003 nie był dobry dla "starej" Unii oraz USA (wykres 1), ale był za to bardzo dobry dla Azji. W Chinach i Malezji był to rok rekordowy, jeśli chodzi o wysokość stopy wzrostu przemysłu chemicznego. Umiarkowaną zwyżkę udało się osiągnąć Japonii. Było to możliwe dzięki większemu od oczekiwań eksportowi, ponieważ popyt wewnętrzny w tym kraju znajdował się nadal na niewielkim poziomie. Umiarkowany przyrost produkcji chemicznej odnotowała Ameryka Południowa, gdzie m.in. coraz lepsze wyniki osiąga Chile oraz Argentyna.

Kondycja się poprawi

Wyniki branży chemicznej są ściśle skorelowane ze światową koniunkturą. Można się więc spodziewać, że 2004 rok będzie lepszy od 2003 pod względem dynamiki wzrostu produkcji chemikaliów. Ostatnio ukazał się oficjalny raport z prognozą dla Unii Europejskiej, wydany przez Europejską Komisję Przemysłu Chemicznego (CEFIC). Według niego, kondycja branży chemicznej w bieżącym roku w Europie ulegnie niewielkiej poprawie. Trend ten powinien się utrzymać także w 2005 roku.

Łączna produkcja przemysłu chemicznego (bez produktów farmaceutycznych) powinna wzrosnąć w tym roku o 2,3% oraz o 2,7% w 2005 r. (statystyki nie uwzględniają nowych członków Unii). W większości branż nastąpi przyrost produkcji (szczególnie w wytwarzaniu polimerów). Jeśli uwzględnić farmaceutyki, spodziewany przyrost produkcji powinien wynieść 2,7% w 2004 r. oraz 3% w roku 2005 r.

Kluczowym czynnikiem dla wzrostu sektora jest dobra kondycja światowej gospodarki. Według prognoz, produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych zwiększy się w 2004 r. o 4,5%. Światowy handel wiele zawdzięcza także Azji, gdzie na bieżący rok prognozuje się 6,6-proc. wzrost. Z kolei PKB w UE zmieni się umiarkowanie, prawdopodobnie o 1,9%. Prognoza ta będzie jednak przeszacowana, jeśli utrzymają się wysokie ceny ropy i gazu. Teraz wywierają one negatywny wpływ na ogólny wzrost gospodarczy, a co za tym idzie, także na przemysł chemiczny. Niekorzystnie może się ułożyć sytuacja w Chinach. Władze szukają sposobu spowolnienia gwałtownego wzrostu gospodarczego.

Azja liderem?

Reklama
Reklama

Z roku na rok osłabia się pozycja UE jako światowego lidera w produkcji chemicznej - wynika z raportu "Perspektywy europejskiego przemysłu " opublikowanego przez CEFIC, próbującego oszacować rynek do 2015 roku. Żeby odwrócić aktualny trend, potrzebne byłyby zmiany w prawodawstwie.

Na lidera w rozwoju produkcji chemikaliów typowana jest Azja, głównie dzięki dynamicznemu rozwojowi Chin. Unię przegonić mogą również Stany Zjednoczone, które mają bardziej elastyczne prawodawstwo oraz większy udział nakładów na badania w stosunku do wartości sprzedaży produkcji (wykres 2).Prawo w UE jest bardziej restrykcyjne niż gdziekolwiek indziej na świecie. Wpływa negatywnie na konkurencyjność sektora. Na przykład, wprowadzenie nowej substancji do sprzedaży trwa średnio trzy razy dłużej i jest 10 razy bardziej kosztowne niż w Stanach Zjednoczonych.

Ponadto w Europie około 13% wyższe są koszty transportu. Problemem jest np. niedokończony rurociąg transportowy dla etylenu i propylenu. Stosunek kapitału przeznaczany na badania i rozwój nowych technologii do sprzedaży produktów jest w Unii znacznie niższy niż w przypadku Japonii i USA. Badania w przemyśle chemicznym wpływają także i na inne gałęzie przemysłu. Przykładem są badania kosmiczne, przemysł samochodowy, telekomunikacja, elektronika. Ich niedobór zagraża całej gospodarce.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama