Instytut szacuje, że w II kwartale polska gospodarka rozwijała się w nieco wolniejszym tempie - 6,3%. Prognozy na III i IV kwartały wynoszą odpowiednio: 5,6% oraz 5,3%.
Głównym czynnikiem napędzającym gospodarkę pozostanie eksport. Ale wzrośnie rola konsumpcji indywidualnej. Nastąpi też długo oczekiwane ożywienie w inwestycjach. Ekonomiści z IBnGR szacują, że wyraźny wzrost wydatków przedsiębiorstw na zakup środków trwałych miał miejsce już w II kwartale: o 6% licząc rok do roku (3,5% w I kwartale). - To jest prawie dwukrotny wzrost, ale ciągle za mały, aby zagwarantować stabilny rozwój gospodarczy w następnych latach - twierdzi B. Wyżnikiewicz.
Specjaliści z Instytutu oczekują, że w III kwartale zatrudnienie w całej gospodarce powinno przestać spadać. - Zakładaliśmy, że nastąpi to już w II kwartale. Ale ożywienie w gospodarce z bardzo dużym opóźnieniem przekłada się na rynek pracy - mówi wiceprezes IBnGR. Jego zdaniem, przeciętna liczba zatrudnionych w gospodarce obniżyła się w okresie kwiecień-czerwiec o 0,1 pkt proc.
Ekonomista zwraca uwagę na znaczący wzrost (o ok. 4,5 mld zł) zapasów w gospodarce w pierwszym kwartale. - Nikt rozsądny nie zamraża pieniędzy w zapasach - twierdzi B. Wyżnikiewicz. Jego zdaniem, producenci i handlowcy szykowali się do akcesji, zwiększając swój majątek obrotowy. Było to jednak zjawisko jednorazowe.
Specjaliści z Instytutu mają obecnie duże problemy z prognozowaniem inflacji. Dlaczego? Bo z jednej strony zmniejszył się popyt na niektóre towary, wyśrubowany przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Ale z drugiej - ożywienie gospodarcze prowadzi do wzrostu popytu krajowego. Średni wskaźnik cen konsumpcyjnych w tym roku wyniesie - według IBnGR - 3,6%.