Trzeba przyznać, że wczorajsza sesja mogła się podobać. Zmienność wzrosła, rynek wybrał kierunek ruchu, a obu tym wydarzeniom towarzyszył znaczny w porównaniu z ostatnio notowanym wzrost wartości obrotów. Te czynniki pozwalają oczekiwać, że wczorajszy ruch ma szansę na kontynuację.

Początek notowań był pozytywny i nie sygnalizował tego, co miało miejsce w drugiej połowie sesji. Wzrost na otwarciu to reakcja inwestorów na wtorkową sesję w USA, która zakończyła się sporym wzrostem. Popyt jednak nie był w stanie podnieść cen znacznie ponad poziom otwarcia. Rynek kasowy nie był tu pomocny. Indeks powoli tracił w oczekiwaniu na decyzję RPP. Podwyżka stóp procentowych nie wpłynęła znacząco na poziom notowań. Punktem przełomowym była publikacja danych (słabszych) o dynamice zamówień na dobra trwałego użytku w USA. Tu popyt skapitulował, a podaż poczuła się bardzo pewnie. Spadek cen został zdynamizowany i zamknięcie sesji nastąpiło jedynie 2 pkt nad minimum wczorajszych notowań.

Czy więc wszystko już przesądzone? Oczywiście nie. To jest rynek i tu zawsze pozostanie niepewność. Więcej przemawia jednak za tym, że rynek będzie kontynuować spadek cen. Mowa tu o trendzie w średnim terminie, który jest zniżkowy. Za ruchem w dół przemawia wczorajszy znaczny wzrost obrotów, który potwierdza kierunek, jaki wybrał rynek po kilku dniach wąskiej konsolidacji. Wczorajszy spadek potwierdził wykreśloną ostatnio formację wyspy. To także daje przewagę niedźwiedziom.

Posiadaczy może uratować dolne ograniczenie lekko wzrostowego kanału, jaki widać na wykresie cen. Kanał ten jest korektą trendu rozpoczętego w połowie kwietnia. Spadek pod jego dolne ograniczenie będzie oznaczać wybicie, a tym samym powrót do trendu spadkowego w średnim terminie.