Uchwała w sprawie buy backu została przyjęta zdecydowaną większością głosów. Opowiedział się za nią nie tylko kontrolujący firmę Pfleiderer, ale i inwestorzy finansowi, w tym uczestniczący w niedawnej ofercie publicznej Grajewa. Udziałowcy nie zgłosili do decyzji NWZA żadnych protestów, a więc nie może być zaskarżona.

Buy back będzie kosztować 100,26 mln zł. Zostanie sfinansowany kredytem z BPH PBK. Firma, jak zapewnia prezes Paweł Wyrzykowski, jest w stanie spłacić go w ciągu dwóch miesięcy - wpływami z działalności operacyjnej (produkcja płyt wiórowych). Spółka przejmie własne akcje albo poza rynkiem (co możliwe jest między podmiotami z grupy kapitałowej, a więc na pewno między Grajewem i Pfleidererem) albo w transakcjach pakietowych. Kiedy? - Najprawdopodobniej w połowie sierpnia. Mamy zielone światło, żeby zrobić to choćby w poniedziałek, ale musimy jeszcze rozwiązać pewne kwestie techniczne - twierdzi prezes Wyrzykowski. Cena pozostała bez zmian - 180 zł za walor. - Dotrzymujemy słowa. Cena pozostała na poziomie niższym niż aktualny kurs (około 220 zł - red.). Gdyby buy back odbywał się po cenach rynkowych, uczestniczący w nim inwestorzy zainkasowaliby sporo więcej - przypomina prezes Wyrzykowski.

Pfleiderer po sprzedaży części akcji pozostanie większościowym akcjonariuszem Grajewa. Prospan, który przestanie być udziałowcem giełdowej firmy, docelowo znajdzie się pod jej pełną kontrolą. Grajewo wyda na to pieniądze z emisji.