Przyjęta wczoraj przez Radę Ministrów autopoprawka jest prostą konsekwencją zapowiedzi premiera Marka Belki z czerwcowego exposé. Rząd proponuje w niej m.in. odejście od stopniowego zrównywania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Konsekwencji budżetowych tej zmiany na razie nie będzie, gdyż oszczędności z tego tytułu miały się pojawić dopiero w przyszłej dekadzie.
W ustawie nie znajdą się także zapisy mówiące o weryfikacji rent. Nie oznacza to jednak, że proces ten nie będzie prowadzony. - Nie spodziewam się, żeby efekty działań bieżących były gorsze niż efekty akcji - powiedział Krzysztof Pater, minister polityki społecznej.
Rząd zrezygnował również z wcześniejszej propozycji podniesienia wieku uprawniającego do pobierania tzw. rent wdowich z 50 do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. W autopoprawce wprowadzono tylko małą korektę: rentę wdowią będzie można otrzymać na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Dla kobiet będzie to nadal 50 lat, ale dla mężczyzn już 55.
Odejście od wcześniejszych propozycji w tym zakresie zmniejszy zaplanowane pierwotnie oszczędności budżetowe. O ile? Tego minster Pater nie potrafił wczoraj określić.
W autopoprawce znalazły się też rozwiązania, które dadzą nowe oszczędności: w przyszłym roku ok. 530 mln zł, a w kolejnych dwóch latach 530-550 mln zł co roku. Chodzi o zmianę zasad zarobkowania emerytów i rencistów. Świadczenia zmniejszą się, jeśli osoby otrzymujące je będą zarabiały miesięcznie więcej niż 50% przeciętnego wynagrodzenia. W przypadku orzeczenia o całkowitej niezdolności do pracy, pieniądze będą wypłacane dopiero, gdy rencista rozwiąże umowę o pracę. Jeśli osoba pobierająca rentę wdowią będzie zarabiać więcej niż połowię najniższego wynagrodzenia, jego świadczenie zostanie zmniejszone o 25%.