MTS ustaliła limit obligacji rządowych, jakimi klient, czyli bank, może obracać w ciągu 2 minut. Będzie to nie więcej niż 20% średniego wolumenu obrotu z poprzednich 10 sesji. Wartość transakcji dokonanych w tym czasie przez klienta nie może też przekraczać miliarda euro. Reguły te obowiązują wszystkie instytucje finansowe, operujące na platformie MTS i będą w mocy przynajmniej do września, kiedy zbierze się zarząd spółki, by przedyskutować tę sprawę i ewentualnie znieść restrykcje. Bank, który złamie przepisy, będzie miał zakaz działalności na MTS przez dwa miesiące.
Zawinił Citigroup?
Powodem wprowadzenia obostrzeń były operacje dokonane przez jeden z banków 3 sierpnia ("Financial Times" podaje, że mógł to być Citigroup, rzecznik firmy nie komentuje). Bank w ciągu kilku minut sprzedał papiery za 11 mld euro i odkupił część z nich po niższej cenie, za 4 mld euro, półtorej godziny później. - W ciągu tak niedługiego czasu obroty były bardzo wysokie i to spowodowało zamieszanie na rynku. Nie chcemy, żeby sytuacja się powtórzyła, dlatego wprowadzamy ograniczenia - tłumaczy Allan Malvar, jeden z dyrektorów MTS.
Banki mogą protestować
Analitycy ostrzegają, że decyzja zarządu MTS może spotkać się z protestami klientów. - Platformy obrotu tworzy się m.in. po to, żeby rynek był jak najbardziej płynny. A teraz MTS chce tę płynność ograniczyć. Dlatego można spodziewać się, że dealerzy będą protestować, zwłaszcza we wrześniu, kiedy wrócą z wakacji i będą rewidować swoje portfele - twierdzi, cytowany przez agencję Bloomberga Jason Simpson, analityk rynku obligacji z biura holenderskiego banku ABN Amro w Londynie.