Reklama

Brakuje tylko gwoździa

Inwestorzy byli ostatnio wyjątkowo zgodni - akcje nie mają perspektyw. Fala wyprzedaży przetoczyła się przez amerykańskie i europejskie giełdy. Najważniejsze indeksy zanotowały najniższe wartości w tym roku. Ale gwóźdź do trumny wciąż nie został wbity.

Publikacja: 14.08.2004 10:22

Zgodnie z analizą międzyrynkową kolejność zdarzeń na szczycie cyklu gospodarczego jest następująca: najpierw zaczynają spadać kursy obligacji, później akcji, na końcu towarów. Prawidłowość ta - jeśli spojrzeć na rynki amerykańskie - działa bez zarzutu. W czerwcu zeszłego roku mieliśmy dołek na wykresie indeksu mierzącego rentowność (jest odwrotnie skorelowana z ceną) 10-letnich obligacji skarbowych. W styczniu przyszła pora na górkę na rynku akcji (indeks S&P 500), wiosną wierzchołek zbudował wskaźnik CRB, oddający ceny towarów. Spadek w mijającym tygodniu na większości najważniejszych światowych giełd do najniższego poziomu w tym roku wskazuje, że wszystko przebiega zgodnie z planem.

Dochodowość spada

Powodem spadku notowań na rynkach akcji jest zmniejszające się tempo wzrostu gospodarczego. Amerykańska gospodarka nie tworzy wystarczającej liczby nowych miejsc pracy, co grozi niższym popytem ze strony konsumentów. Prędzej czy później musi to się odbić na zyskach przedsiębiorstw, które wprawdzie pokazały bardzo wysokie zyski za II kwartał 2004 r., ale jednocześnie ostrzegły, że w najbliższych miesiącach tak dobrze już nie będzie. A wyceny są wysokie - wskaźnik C/Z dla spółek z indeksu S&P 500 oscyluje wokół 22, gdy wieloletnia średnia wynosi 16.

Ale nie tylko amerykańska gospodarka zwalania - w piątek Japonia poinformowała, że wzrost PKB w II kwartale (w ujęciu rocznym) wyniósł 1,7%. Analitycy oczekiwali 4,2%. Trudno mówić o spowolnieniu w Eurolandzie, bo jego gospodarka w tym cyklu gospodarczym nie zdołała na razie się rozpędzić.

To wszystko wyjaśnia zachowanie inwestorów na rynku obligacji. Głównym "przeciwnikiem" papierów dłużnych o stałym oprocentowaniu jest inflacja. Wobec wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego popyt ze strony konsumentów nie będzie wywierał presji na wzrost cen. Głównym źródłem niepokoju jest w tej sytuacji coraz wyższa cena ropy naftowej, ale ten czynnik chyba trochę spowszedniał. Dlatego, mimo wciąż rosnących kursów "czarnego złota", rynek obligacji jest przekonany, że inflacja jest pod kontrolą. Skoro akcje są mało atrakcyjne (obawa o zyski korporacji), a ceny szybko rosną, obligacje wydają się ciekawą lokatą. Dlatego rentowność papierów dłużnych spada, co kładzie się cieniem na międzyrynkowym, spadkowym scenariuszu.

Reklama
Reklama

To może być koniec

Ale odstępstwo od podstawowego schematu może mieć tylko krótkoterminowy charakter. Wykres rentowności amerykańskich 10-letnich papierów skarbowych jest co najmniej interesujący. W kwietniu przebita została trzyletnia spadkowa linia trendu. Osiągnięte w połowie czerwca 4,87%, to był najwyższy poziom od dwóch lat. Dopiero od tej wartości rozpoczęło się "psucie" międzyrynkowego scenariusza. Spadek dochodowości zatrzymał się dokładnie na poziomie przebitej wcześniej spadkowej linii trendu, zatem może to być tylko klasyczny ruch powrotny do przełamanego oporu. Na wykresie funkcjonuje długoterminowa, wzrostowa linia trendu. Wsparcie to znajduje się na 4,05% (wykres dzienny) i nie zostało na razie przebite. To już jednak najwyższy czas, żeby rentowność znów zaczęła rosnąć. Powrót ponad 4,5% (wybicie z 2-miesięcznego kanału spadkowego) będzie sygnałem, że tak właśnie się dzieje.

Przekładając to na rynek akcji - inwestorów odciągać będą od nich nie tylko niższe zyski korporacji, ale też większa atrakcyjność obligacji.

Kluczowe 1060 pkt

W mijającym tygodniu z kilkumiesięcznych trendów bocznych wybiły się w dół najważniejsze indeksy europejskie. Podwójny szczyt na wykresie szwajcarskiego SSMI, prostokąt DAX, głowa z ramionami CAC-40 czy diament FT-SE 100 właściwie nie powinny pozostawiać cienia wątpliwości, że zbliża się "wielki niedźwiedź". A jednak.Wciąż powoli traci na wartości S&P 500. Szczyt na wykresie indeksu powstał już w styczniu, jednak od tamtej pory wskaźnik stracił tylko 8,6%. To nie jest dużo jak na siedem miesięcy zniżki. Dlatego tak ważne są obligacje. To właśnie papiery dłużne mogą nadać akcjom właściwego przyspieszenia i ostatecznie rozstrzygnąć sprawę. Ważnym wsparciem na wykresie S&P 500 jest 1060 pkt. Na każdej sesji mijającego tygodnia ten poziom był testowany. Na razie byki nie poddają się. Ponieważ na tym poziomie znajduje się dolne ograniczenie kanału spadkowego, w którym indeks porusza się praktycznie od początku roku, obrona wsparcia otwiera pole do całkiem pokaźnej zwyżki. Przynajmniej o 80 punktów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama