Spór między Centrozapem a urzędem skarbowym trwa od roku 2000. Zdaniem urzędników, spółka miała dopuścić się wyłudzenia podatku VAT w 1994 r., handlując oprogramowaniem "Katia dla Windows". Wczoraj NSA uznał główną kwotę sporu (ok. 10 mln zł). Podważył jednak pozostałą część spornej sumy, na którą składają się sankcje i odsetki. Przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. To nie jedyny spór, jaki Centrozap prowadził z urzędem skarbowym. W niedawnym wyroku w sprawie tzw. radiometrów (dotyczyła również VAT) NSA zajął podobne stanowisko, kwestionując prawie 20 mln zł odsetek wraz z sankcją.
Centrozap nie prowadzi od jakiegoś czasu działalności gospodarczej. Do takiego stanu przyczyniły się kwestionowane teraz decyzje organów skarbowych. - Decyzja sądu to nasze pyrrusowe zwycięstwo - mówi Ireneusz Król, prezes Centrozapu. Zapowiada dalszą walkę na drodze sądowej. - Odwołamy się do Strasburga, zarzucając urzędowi przeciąganie spraw podatkowych spółki oraz naliczanie zbyt wysokich należności podatkowych - zdradza prezes Król. Spółka chce doprowadzić do konwersji długów na akcje i zamierza powrócić na giełdowy parkiet. Planuje wznowić działalność operacyjną jeszcze w tym roku.