Na wczorajszej sesji wzrost cen akcji został zatrzymany. Pokazała się już podaż, prawie nieobecna w ostatnich dniach. Nie była ona jeszcze duża, ale wystarczająca do ustabilizowania cen.
Zaczęliśmy mocno wykreślając lukę hossy. Otwarcie miało miejsce nad poziomem maksimum z sesji środowej. Ten optymizm to efekt kolejnej wzrostowej sesji za oceanem. Nie przeszkodziło naszym bykom wydarzenie z poprzedniego dnia. Mowa oczywiście o środowej publikacji polskiej dynamiki produkcji przemysłowej. Dane okazały się słabsze od oczekiwań, a mimo to pesymizmu nie było widać. Mocne otwarcie to jednak nie wszystko. Popyt starał się kontynuować wzrost cen. Rozczarowanie przyszło tuż przed 11.00, gdy na rynku pojawiła się nieco większa podaż. Spadek cen nie był silny, ale szybki. Do końca sesji nie udało się odrobić tej straty.
Sesja zakończyła się na małych plusach. Jej przebieg różnił się jednak od tego, co oglądaliśmy w tym tygodniu. Pojawienie się podaży skutecznie ostudziło zapał byków. Już nie było sił na jej przejęcie i dalszy ruch w górę. To potwierdza tezę, że ostatnie dni wzrostów to efekt cofnięcia się podaży, a nie znaczny atak popytu. Teraz podaż już się pojawiła i bykom będzie trudniej.
Na wykresie mamy uspokojenie cen po silnej zwyżce. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia ostatnio już dwukrotnie. Pierwszy raz w połowie lipca, a drugi na początku sierpnia. Za każdym razem wzrost był pośledniej jakości, gdyż nie był potwierdzany przez poważny obrót. Kończyło się to nagłym spadkiem. Czy dziś będzie podobnie? Koniec tygodnia nie sprzyja dynamicznym zmianom, a tym bardziej spadkom cen. Możliwe jest więc, że także i dzisiejszą sesję przeczekamy, a faktyczny ruch zacznie się dopiero po weekendzie.