Inwestor strategiczny Agrosu, Pernod Ricard, chce wykupić akcjonariuszy mniejszościowych. Ma płacić 33,94 zł za papier. Cenę ustalił biegły rewident, firma Ernst& Young. Poza kontrolą Pernod Ricard (ma około 99,5% głosów) może być jeszcze około 100 tys. walorów.
Było tanio, ale zgodnie
z prawem
Francuska grupa wiosną 2003 r. ogłosiła wezwanie na skup akcji Agrosu w związku z zamiarem wyprowadzenia firmy z giełdy. Za papiery w publicznym obrocie oferowała po 10 zł i za imienne po 11,3 zł. Natychmiast rozległy się protesty. Mniejszościowi akcjonariusze twierdzili, że inwestor zbyt nisko wycenił spółkę. Przypominali, że w poprzednim wezwaniu, w 2001 r., Grupa Pernod Ricard skupowała akcje po 41,5 zł. Podkreślali, że wartość księgowa papierów Agrosu na koniec 2002 r. sięgała prawie 23 zł. W większości aktywami spółki była wówczas gotówka i należności (ze sprzedaży Agros-Fortuny i znaków towarowych, m.in. Krakusa i Fortuny Agros otrzymał ponad 100 mln zł). Wartość płynnych aktywów (po odjęciu zobowiązań) w przeliczeniu na jedną akcję wynosiła około 17 zł. Przy takim porównaniu Grupa Pernod Ricard zaoferowała rzeczywiście niską cenę w wezwaniu. Jednak spełniała ona kryteria określone w Prawie o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Cena nie mogła być niższa od średniego kursu z sześciu miesięcy poprzedzających wezwanie. Była nawet wyższa o 25%.
Czasem warto poczekać