Inwestowanie w wartość" można zilustrować znanym powiedzeniem giełdowym - "kupuj tanio, sprzedawaj drogo". Wyznający tę filozofię gracze poszukują spółek, które są notowane wyraźnie poniżej ich wartości fundamentalnej. W konsekwencji nabywają akcje często po tym, gdy ich kursy zanotowały spore zniżki. Później cierpliwie czekają aż rynek "otrząśnie" się i doceni wartość akcji. Kluczem do sukcesu takiej strategii są dwa elementy: po pierwsze cierpliwość, długoterminowy charakter inwestycji (przynajmniej kilka lat) i akceptacja przejściowych wahań notowań, a po drugie - trafna ocena perspektyw spółki. Sam spadek notowań nie oznacza przecież, że akcje stały się tanie, jeśli sama firma osiąga kiepskie wyniki. W celu oceny inwestorzy najczęściej wykorzystują metody wyceny dochodowej, np. DCF. "Wizytówką" tego typu strategii są osiągnięcia najbogatszego inwestora giełdowego świata Warrena Buffetta.
Krytycy strategii wartości argumentują, że ceny dobrych spółek bardzo rzadko są naprawdę niskie. Szybki rozwój i wzrost zysków wiąże się zazwyczaj np. z wysokimi wskaźnikami cena/zysk, czyli czymś, co raczej odstrasza inwestorów poszukujących bardzo tanich walorów. Do mocnych spadków kursów nie dochodzi zazwyczaj bez powodu - świadczą one o pogarszaniu się perspektyw firmy. W związku z tym zwolennicy "inwestowania we wzrost" dążą nie tyle do tego, by kupić tanie spółki, lecz by kupić te firmy, które cechują się ponadprzeciętnym potencjałem rozwoju. Tutaj zasada inwestowania mogłaby brzmieć następująco: "kupuj, kiedy akcje drożeją, sprzedawaj, kiedy zaczynają tanieć".
Ze strategią wzrostu wiąże się w pewnym stopniu jeszcze inne pojęcie - tzw. momentum investing, co można przetłumaczyć jako "wykorzystywanie impetu rynku". To podejście można z kolei podzielić na dwa typy:
- earnings momentum ("impet zysków") - kupuje się akcje spółek notujących szybki przyrost zysków. Wychodzi się z założenia, że dopóki trwa taka tendencja, będzie rosnąć także kurs
- price momentum ("impet kursu") - kupuje się akcje, które notują maksima - niezależnie od tego, co się dzieje z zyskami spółki. Wzrost notowań może być sygnałem zapowiadającym ("dyskontującym") polepszenie wyników finansowych.