Związek Powiatów Polskich szacuje, że obligatoryjne podwyżki dla pielęgniarek (203 zł/m-c) kosztowały ZOZ-y - nie licząc odsetek - od 1,7 do 2 mld zł (obecnie wymagalny dług wynosi prawie 500 mln zł). Jak to możliwe? Posłowie, nowelizując w 2000 roku ustawę o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń, nie wskazali na źródło finansowania dodatkowego wzrostu płac.
Lublin już zbankrutował
M.in. dlatego w stan likwidacji postawiono lubelski ZOZ. - Sąd pracy zasądził wielu naszym pracownikom wypłatę podwyżek. Od tej pory kwoty te podlegały egzekucji przez komornika - tłumaczy Barbara Dubiel, radca prawny lubelskiego Urzędu Miasta i likwidator tamtejszego ZOZ-u. Lublińska placówka przegrała niedawno proces z Narodowym Funduszem Zdrowia, pozwanym przez nią za przekazywanie niewystarczających środków. Sąd uznał, że NFZ nie ma tzw. legitymacji biernej i nie może być stroną w procesie. Czy taką "legitymację" będzie miał Sejm? I kto wypłaci ewentualne odszkodowania?
Jest szansa na wygraną
Zdaniem Michała Kuleszy, pełnomocnika lubelskiego ZOZ-u, sprawa, którą zajmie się warszawski Sąd Okręgowy, ma szansę na pozytywne rozpatrzenie. - Występujemy przeciwko Sejmowi. Prawo cywilne każe bowiem łączyć roszczenia z organami władzy. Pamiętajmy, że szkoda jest realna, tymczasem Sejm nie przygotował rozwiązań legislacyjnych powstałego problemu. Pozywający powołają się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2002 roku. Trybunał nie zakwestionował co prawda zgodności "ustawy 203" z konstytucją. Wskazał jednak, że odpowiedzialność za niedostateczne finansowanie służby zdrowia ponosi "system finansów publicznych". M. Kulesza uważa, że precedensowa decyzja sądu będzie wskazówką, na ile parlament odpowiada za tworzone prawo. - Nasza wygrana nie oznaczałaby jednak, że zapłacą posłowie czy kancelaria Sejmu. Za sejmowe błędy zapłaci po prostu budżet państwa.