Reklama

Nie koniec kontrowersji

Wciąż nie wiadomo, jak będzie wyglądała rządowa strategia przejścia w nadawaniu sygnału TV z analogowego na cyfrowy. Na dokument czekają tymczasem nadawcy. Od proponowanych rozwiązań zależy bowiem ich polityka inwestycyjna.

Publikacja: 28.08.2004 07:49

Dokument powinien być gotowy we wrześniu. Tak zakładano w harmonogramie prac międzyresortowego zespołu, którego zadaniem jest opracowanie strategii uwzględniającej postulaty branży. Jednakże do tej pory zespół nie rozstrzygnął podstawowych kontrowersji wokół cyfryzacji mediów.

Po pierwsze: kiedy?

Najważniejszy jest termin, w którym naziemni nadawcy radiowi i telewizyjni (m.in. telewizja publiczna) zakończą obecne nadawanie analogowe i przejdą na tzw. cyfrę. Od tego zależy tempo inwestycji w nowe nadajniki. Polskę obowiązują porozumienia międzynarodowe, z których wynika, że nadawanie analogowe należy zamknąć w 2015 roku. Najprawdopodobniej rządowy zespół ustali jednak wcześniejszy termin. - Z dotychczasowych dyskusji wynika, że skrócimy maksymalnie okres przejściowy na jednoczesne nadawanie analogowe i cyfrowe w całym kraju - nawet do roku 2010 - mówi Paweł Kącki z Departamentu Telekomunikacji Ministerstwa Infrastruktury. Wydaje się, że na skrócenie terminu zgodzi się zależna od Telekomunikacji Polskiej spółka Emitel, dysponująca obecnie największą siecią nadajników analogowych. - Zmiana standardu będzie dużo kosztować, ale musimy uwzględnić potrzeby nadawców i rynku - wyjaśnia Marek Staszak, dyrektor ds. usług telewizyjnych firmy.

Po drugie: za ile?

Zespół nie wskazał jeszcze, kto sfinansuje wdrażanie przesyłu cyfrowego. Chodzi głównie o pokrycie kosztu stosownych przystawek do telewizorów (tzw. STB), które zamienią sygnał cyfrowy na analogowy. Dzięki temu, odbiorcy wciąż będą mogli korzystać ze swoich starych telewizorów. Jednakże koszt przeciętnej przystawki to 100 USD. - Rozpatrujemy doświadczenia Włoch. Tam państwo dotowało zakup urządzenia, ale tylko tym, którzy opłacili abonament - informuje P. Kącki. Pomysł, aby państwo dopłacało do przystawek, nie podoba się jednak cyfrowym operatorom satelitarnym, którzy już teraz sami inwestują w te same urządzenia dla swoich odbiorców. - Nadawcy z własnych środków powinni finansować urządzenia, podobnie jak to robią operatorzy komórkowi, rozdając telefony za złotówkę - mówi Krzysztof Szatkowski, ekspert Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej.

Reklama
Reklama

Po trzecie: kto?

Branża obawia się również, że w platformach cyfrowych zbyt silną pozycję zdobędzie państwo. Dlaczego? W strategii znajdzie się zapewne zapis o tworzeniu platformy testowej na bazie infrastruktury Emitelu. Platforma stopniowo ma rozszerzyć nadawanie na cały kraj. - Istnieją obawy, że rząd będzie dotować jej tworzenie. To może zaburzyć zasady konkurencyjności na rozwijającym się rynku platform komercyjnych - obawia się K. Szatkowski. Za pomocą rządu przemawia tymczasem przykład Wielkiej Brytanii. Tworzone tam platformy komercyjne plajtowały. Cyfrowe nadawanie naziemne przejęła więc państwowa BBC.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama