Reklama

W górę dzięki informatyce

Prawie 3% zyskał WIG20 w sierpniu i na zamknięcie wczorajszej sesji miał 1725,2 pkt. To tuż poniżej górnego ograniczenie trendu bocznego, w którym indeks znajduje się od ponad trzech miesięcy. WIG zdołał nawet granicę tę przekroczyć i zakończył miesiąc na najwyższym poziomie od 5 maja - 24 239,2 pkt. Zwyżka jest przede wszystkim zasługą odrabiających straty firm informatycznych - spośród spółek z WIG20 najwięcej w sierpniu wzrósł kurs Softbanku (32%).

Publikacja: 01.09.2004 08:16

Małe znów piękne

Wydawało się, że run na małe spółki na dłuższy czas mamy z głowy. Ale główny nurt notowań płynął przez wakacje wyjątkowo leniwie - ani w lipcu, ani w sierpniu obroty akcjami spółek z WIG20 nie przekroczyły 4,5 mld zł i były najniższe w tym roku. Najważniejsi gracze na rynku - fundusze emerytalne i inwestycyjne - przygotowują się do jesiennej oferty PKO BP. W tej sytuacji uwaga rynku skupiła się na małych firmach. Indeks WIRR, oddający koniunkturę w tym segmencie rynku, zyskał ponad 6% i zanotował przeszło dwukrotnie lepszy wynik niż WIG20 i MIDWIG. Do kwietniowego rekordu wszech czasów brakuje jeszcze 3,5%. Dla porównania - żeby przekroczyć szczyt sprzed czterech miesięcy MIDWIG potrzebuje zyskać 5%, WIG20 9%.

Sierpniową stopę zwrotu otwiera spółka, której akcje są tak mało płynne, że nie wchodzą nawet w skład WIRR. Walory TU Europa zyskały prawie 90%, a gwałtownego wzrostu z 25,8 do 57,9 zł 19 sierpnia nikt nie potrafił racjonalnie wyjaśnić. Takich dziwnych skoków notowań było więcej - znów do łask wróciły Manometry, dopiero rozpoczynająca działalność spółka Capital Partners zyskała prawie 400% przy okazji przenosin z CeTO na GPW. Obecność w czołówce sierpniowej stopy zwrotu Prochemu i Mostostalu Płock to zapowiedź lepszych czasów dla spółek budowlanych, mimo spadku notowań Budimeksu, największej giełdowej firmy w tej branży. 43 zł na zamknięcie wtorkowej sesji to najniższy kurs tych papierów od 24 marca tego roku.

Poprawę sytuacji w budownictwie sugerują wyniki za drugi kwartał - po raz pierwszy od I kwartału 2001 roku branża zanotowała zysk operacyjny. Na razie nie jest imponujący - 24 firmy zarobiły łącznie 28,1 mln zł (licząc za cztery kwartały narastająco).

Przemysł spożywczy

Reklama
Reklama

- spadek trwa

Zbyt optymistycznie ocenili inwestorzy perspektywy firm spożywczych po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Pod koniec kwietnia trendy wzrostowe na wykresach Beef-Sanu, Dudy, Ekodrobu, Kruszwicy, Sokołowa i Wilbo przyspieszyły. Później ceny zaczęły spadać i z różną intensywnością zniżkują do dziś. Wyjątek stanowi Beef-San, którego notowania pod koniec sierpnia osiągnęły 4 zł - najwyższy poziom od marca 2002 roku. Spółka obroniła się dzięki bardzo dobrym wynikom za drugi kwartał. Osiągnęła najszybszy w branży przyrost zysku na akcję, najwyższą rentowność sprzedaży i rentowność operacyjną. Generalnie jednak w branży spożywczej więcej było rozczarowań (Kruszwica, Hoop, Wilbo) niż pozytywnych zaskoczeń. W sierpniu WIG-Przemysł Spożywczy stracił ponad 3% i był to najsłabszy wynik spośród wszystkich oficjalnych indeksów giełdowych. Ponad 10% spadły notowania Mieszka (wprowadził do obrotu nową emisję), Kruszwicy, Dudy i Ekodrobu.

Ponieważ szczyty na wykresach spółek spożywczych zbudowane zostały przy wysokim wolumenie, powrót do trendu wzrostowego może być dość trudny. Duża grupa inwestorów jest "w plecy" na inwestycji w tę branżę. Każdy wzrost kursu, który będzie stratę niwelować, przyjmą z ulgą - jako dobrą okazję do zamknięcia niezbyt szczęśliwie otwartej pozycji. Istotna zwyżka notowań spółek spożywczych możliwa będzie dopiero po skupieniu pochodzących od nich akcji.

Być może zapowiedzią lepszych czasów dla spółek spożywczych była pierwsza sesja w tym tygodniu - istotnie zdrożały papiery browaru Brok-Strzelec (6,3%) i Dudy (3,3%). Obydwu ruchom cen towarzyszyły duże obroty.

Ilość nie idzie w jakość

Po dwóch miesiącach przerwy czeka nas nowa fala ofert publicznych. Na posiedzeniu 10 sierpnia Komisja dopuściła cztery nowe firmy. Tym samym stało się jasne, że w tym roku na giełdzie pojawi się najwięcej spółek od 1999 roku.Trzynastą spółką, która zadebiutowała na parkiecie, był Broker FM (właściciel radia RMF FM) - akcje pojawiły się w połowie lipca. Po tym jak na rynku pojawił się 14. emitent - Capital Partners - pobita została liczba debiutów z 2000 roku, kiedy rynki akcji wciąż znajdowały się pod wpływem internetowej hossy.Nowym spółkom trudniej będzie jednak sprzedać walory, a raczej na pewno nie zrobią tego po wcześniej planowanych cenach. To dlatego, że tegoroczni debiutanci częściej rozczarowują niż pozytywnie zaskakują. Jeśli przyjmiemy, że wzorcem debiutanta idealnego jest LPP (notowania po półrocznej konsolidacji ruszyły w górę), a przykładem inwestycyjnej porażki Netia (15 miesięcy po debiucie papiery notowane były ponad 95% niżej niż na zamknięcie pierwszej sesji), to na razie więcej mamy przykrych doświadczeń. Nie ulega wątpliwości, że w trendzie wzrostowym znajdują się papiery Inter Carsu i GTC. Natomiastregularnie spada SM Media (-24% w sierpniu, kosztuje -49% mniej niż na zamknięciu pierwszej sesji), Betacom (-16% w sierpniu, -35% od debiutu i Artman (-28% w sierpniu, -20% od debiutu). Trzy wymienione firmy znalazły się w dolnych rejonach tabeli z sierpniową stopą zwrotu.

Reklama
Reklama

Dodatkowo obroty akcjami nowych giełdowych spółek są na ogół niewielkie. Tylko dla GTC przekroczyły w sierpniu 500 tys. zł (średnio na sesję, pojedynczo). W przypadku Betacomu zamknęły się kwotą 30 tys. zł, a Hygieniki 10 tys. zł.

Mocny złoty

- szkodzi czy pomaga?

Od połowy lutego do połowy lipca złoty umocnił się w stosunku do dolara i euro o ponad 10%. Wzmocnienie krajowej waluty jest korzystne, bo ogranicza inflację. Dzięki temu nie odczuwamy tak bardzo drożejącej ropy naftowej. Z drugiej strony mocniejszy złoty niekorzystnie wpływa na marże eksporterów. A na razie właśnie eksport jest motorem napędowym wzrostu gospodarczego. Dodatkowo - jeśli w górę idzie złoty, polskie aktywa stają się droższe dla inwestorów zagranicznych. Dla tych, którzy już są na rynku, jest to korzystne, dla tych, którzy chcą wejść do Polski tylko na pewien czas - mniej. Indeks w WIG przeliczony na dolary osiągnął na początku sierpnia najwyższą wartość od 10 lat, wyrażony w euro był bliski maksimum z 1999 roku.

Dlatego osłabienie złotego może mieć korzystny wpływ na poziom giełdowych kursów. To stwarza okazję do wejścia na rynek w dość dogodnym momencie - w trakcie korekty długoterminowego trendu wzrostowego. Fala spadkowa zabrała złotemu 4% w odniesieniu do dolara i około 2% w stosunku do euro. Analiza techniczna sugeruje dalszy spadek wartości złotego - podwójne dno na wykresie USD/PLN nie zostało jeszcze zrealizowane. Wykres sugeruje, że za dolara przyjdzie nam zapłacić ponad 3,75 złotego.

Ciekawie ten schemat wygląda na rynku węgierskim. Po tym jak BUX przekroczył 12 tysięcy punktów (w walucie lokalnej) i osiągnął najwyższą wartość w historii, rozpoczęła się stabilizacja. W przeliczeniu na dolary notowania spadały. Kiedy obsunięcie sięgnęło 4%, popyt zaatakował. Efektem jest prawie 1-proc. zwyżka indeksu i kolejne historyczne maksimum.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama