A zakładano?
Mniej więcej tyle.
To niewiele w stosunku do ogółu zatrudnionych.
Tak, ale jeśli weźmiemy pod uwagę grupę, która objęta była tym programem, to wynik jest zadowalający.
Czy będzie Pan kontynuować proces wyMusimy aktywnie dostosowywać strukturę zatrudnienia, tak aby wyprzedzić zdarzenia związane z procesem centralizacji czy zmianą modelu sprzedaży. Nie ma np. sensu ponosić nakładów na szkolenia pracowników, którzy w perspektywie dwóch lat i tak odejdą z firmy.
Ale z firmy będzie odchodzić 300 osób rocznie. Dużo wody upłynie w Wiśle, zanim zoptymalizuje ona swoje zatrudnienie, a to - jak sądzę - powinno spaść o około 20%.
Nie mam takich wyliczeń. A jeśli nawet bym je miał, to najpierw komunikowałbym to pracownikom.
Jak spółkę oceniają analitycy?
Proszę przeczytać raport Standard & Poor's, który jest dostępny na naszej stronie internetowej.
Czytałem. PZU otrzymało wyższą ocenę, niż ma Bank Handlowy, który przeszedł podobną procedurę, gdy był Pan jego prezesem. Na ile przy uzyskiwaniu ratingu dla PZU pomogły Panu wcześniej zdobyte doświadczenia?
Bank Handlowy był pierwszą polską instytucją finansową, która przeszła rating. Było to bodajże w 1995 roku. Wówczas był on również na poziomie kraju. Doświadczenie wtedy zdobyte jest wielkim kapitałem, który dzisiaj, w trudnej sytuacji Grupy PZU, bardzo procentuje.
Otrzymanie ratingu poprzedza, jak rozumiem, debiut giełdowy? Jak przebiegają przygotowania? Kiedy Pan wprowadzi PZU na giełdę?
Wszyscy mnie o to pytają. Tylko że ja nie sprzedaję akcji PZU. To kompetencja ministra skarbu państwa.
Ale oferta publiczna to też Pańska przyszłość.
Uważam, że jesteśmy w stanie bardzo profesjonalnie przygotować się do tego procesu. Jako menedżer, w przeszłości miałem okazję potwierdzić, że można przygotować publiczną ofertę, która skończyła się 17-krotną nadsubskrypcją.
Jest ona coraz bliżej?
Nie mnie o tym decydować.
Ale wcześniej chciał Pan łączyć zwaśnione strony...
Mówiłem jedynie, że mogę być osobą, która umożliwi wzajemny kontakt. I wydaje mi się, że tę rolę spełniam. Przecież z konfliktów nigdy nic dobrego nie wynika. Tym bardziej że realia są takie, jakie są. Konsorcjum ma 31% akcji PZU i przyrzeczenie na kolejne 21%. Niestety, Eureko weszło w arbitraż z powodów, które ono musi interpretować. Minister skarbu państwa uważa, że dopóki trwa arbitraż, nie ma mowy o publicznej ofercie, z czym trudno się nie zgodzić. Jest więc wiele czynników, które powodują, że bez uświadomienia sobie po polskiej stronie realiów umowy i jednocześnie, bez refleksji po stronie holenderskiej, że deklaracje sprzed kilku lat w dzisiejszych warunkach politycznych mogą być nie do zrealizowania, niewiele można zrobić. Rolą zarządu PZU jest takie kierowanie instytucją, by podnosić jej wartość, mimo licznych przeciwności.
Jaka jest wartość PZU? Na ile wyceniają ją analitycy?
Konsorcjum Eureko pod koniec 1999 r., kupując akcje płaciło około 116 zł plus premię za wyniki. Ostatnie wyceny mówią, że jedna akcja PZU jest warta około 160 zł. Przeszliśmy przez procedury S&P, co potwierdziło naszą siłę finansową.
Ostatnio przeprowadziliśmy wycenę naszego biznesu, z której wynika, że w ciągu ostatniego roku jego wartość znacznie wzrosła. Zostało to potwierdzone opinią jednej z najbardziej respektowanych firm analizujących rynek ubezpieczeniowy.
Mówimy o PZU, czy o całej Grupie?
O całej Grupie, tak części życiowej, jak i majątkowej.
Jak się Panu współpracuje z PZU Życie?
Coraz lepiej.
A jaka była baza...
Przyszłość naszej grupy to wykorzystanie znaczących synergii kosztowych i dochodowych. Kto tego nie rozumie, robi, moim zdaniem, fundamentalny błąd. W PZU Życie stopniowo obserwuję podobne myślenie.
A co z ładem korporacyjnym? Przygotował Pan już zasady, według których powinna funkcjonować Grupa PZU.
Przygotowaliśmy dokument, w którym określiliśmy model funkcjonowania Grupy. Przedstawimy go radzie nadzorczej, a potem walnemu zgromadzeniu.
Czy Pana zdaniem da się je wdrożyć w Grupie?
Uważam, że nie ma alternatywy...
Ale to Pański pogląd, w PZU Życie mogą mieć nieco inny...To prawda, że zajęło to trochę czasu. Ale chyba jest bardziej przyjazna atmosfera dla myślenia, że PZU i PZU Życie to nie są dwa odmienne światy. Że są projekty, które powinniśmy realizować wspólnie, bo dzięki temu osiągniemy synergię kosztową, co przełoży się na wzrost zysku na akcję.
Twierdzi Pan, że potrzebuje około 9 miesięcy, aby doprowadzić do notowań. Wcześniej deklarował Pan, że przygotowania mogą potrwać do pół roku...
Nic się nie zmieniło. Prospekt możemy przygotować w oparciu o wyniki półroczne bądź roczne. Jeśli decyzja o ofercie publicznej zapadłaby np. w październiku, to zapewniam, że debiut spółki mógłby się odbyć najpóźniej w połowie 2005 r.
Tego samego chce Eureko. To przypadek?
Myślę, że tak. Moja odpowiedź wynika wyłącznie z oceny technicznych uwarunkowań, jakie muszą być spełnione w związku z publiczną ofertą.
Dziękuję za rozmowę.