Na sesji wiało wielką nudą. Gdyby nie wyraźne już pokonanie czerwcowego szczytu, ta sesja nie wyróżniłaby się niczym szczególnym. Obrót dwudziestoma największymi papierami wyniósł zaledwie 88 mln. Biorąc pod uwagę dużą aktywność graczy na akcjach Stalexportu, gdzie obrót osiągnął aż 17 mln, to okazuje się, że bez tego waloru, który nie zawsze przecież jest w "grze", obrót pozostałych 19 walorów wynosi tylko 61 mln. Tak małej aktywności nie było już dawno.

Wzrosty te są bardzo nietypowe. Ważny szczyt został przebity w sposób spokojny, wręcz anemiczny. Nie nastąpił żaden atak kapitału. Nie przypominam sobie w okresie ostatnich kilku lat takiego charakteru rynku. A podobna sytuacja utrzymuje się już przecież od kilku tygodni. Indeks podchodził coraz wyżej pod ważne opory i nie następowało przy tym zwiększenie obrotu. Niedźwiedzie nie broniły swoich pozycji - pozwalały na coraz wyższe ceny. W końcu dwie ostatnie sesje pokazały, że żadnej zapory podaży na tych poziomach nie ma. WIG20 wśliznął się na 1750 pkt niepostrzeżenie, bez wysiłku.

Posiadacze krótkich pozycji są zaskoczeni tym obrotem sprawy. Nie do końca jeszcze wierzą w wybicie, o czym świadczy ujemna, blisko

10-punktowa baza. Owszem, może to być pułapka, ale ten sam scenariusz miał miejsce niedawno po przekroczeniu 1700 pkt. Obroty były mizerne, a mimo to indeks nie zanurkował z powrotem głęboko poniżej 1700 pkt. Po jednej sesji korekty z dołkiem na 1692 pkt, ruszył znów w górę, ślamazarnie i bez entuzjazmu, ale co dzień wyżej. Żadnej korekty już nie było.

Spośród przyczyn wzrostu należy wymienić przede wszystkim dobre zachowanie światowych rynków akcji. W sytuacji, kiedy DJIA i DAX pną się w górę - podaż przesuwa się coraz wyżej. Należy bacznie obserwować zachowanie giełd zagranicznych, gdyż zmiana trendu może zakończyć u nas falę wzrostową. To wytłumaczenie nie do końca mnie przekonuje. Ogólne wrażenie, jakie wywołuje zachowanie rynku, jest takie, że akcje są skupione w długich czy jak kto woli - silnych rękach. Pozycje były skracane pod emisję PKO BP, jeszcze w lipcu i sierpniu, ale teraz byk jest cierpliwy i czeka na zyski na dużo wyższych poziomach cenowych.