Kontrakty terminowe na aluminium kosztowały wczoraj po południu na londyńskiej giełdzie tyle samo, ile na zamknięciu pierwszej w tym tygodniu sesji. Inwestorów nie zaniepokoiła nawet groźba strajku, wobec której stanął największy w Wenezueli producent tego metalu Venalum. Tamtejsza gazeta "Correro del Caroni" poinformowała, że prawie 65% z trzytysięcznej załogi tego przedsiębiorstwa uważa, że ich związek zawodowy Sutralum powinien wejść w spór zbiorowy z zarządem tej państwowej spółki. Przyczyną niezadowolenia robotników jest niewypłacenie należnych im premii. Venalum wytwarza ok. 2,3% światowej produkcji aluminium. W najbliższy piątek mają zapaść decyzje o dalszych działaniach związku.

Nie wiadomo więc jeszcze, jaki będzie ich wpływ na podaż aluminium. Wiadomo natomiast, że w pierwszych siedmiu miesiącach br. Rosja zwiększyła eksport tego metalu do krajów spoza Wspólnoty Niepodległych Państw o 21% w porównaniu z takim samym okresem ub.r. W ujęciu ilościowym eksport ten wyniósł 2,22 mln ton.

Zużycie aluminium w najbliższych latach zapewne nie zmniejszy się, a być może nadal będzie rosło, zwłaszcza w przemyśle motoryzacyjnym. Na razie metal ten jest wykorzystywany jedynie w luksusowych autach, bo jest trzy razy droższy od stali.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 1661 USD. Tyle samo, ile na zamknięciu poprzedniej sesji. W miniony wtorek tona aluminium kosztowała w Londynie 1697 USD.