W marcu akcjonariusze Masters zgodzili się na rozszerzenie przedmiotu działalności spółki i zmienili jej statut. Zgodni w tej sprawie byli skłóceni wcześniej udziałowcy: Pekao Fundusz Kapitałowy i inwestorzy prywatni skupieni wokół prezesa Edwarda Szałajewskiego, w tym przede wszystkim jego rodzina. To wydawało się dobrym krokiem, bo dotychczasowa działalność przedsiębiorstwa - szycie odzieży dżinsowej - nie jest rentowna.
Znowu słaby rok
W ubiegłym roku Masters zanotował kolejny spadek przychodów (do 16,4 mln zł) i miał wysokie straty (2,3 mln zł netto) - podobnie jak w kilku wcześniejszych latach. I półrocze 2004 było również bardzo kiepskie pod względem sprzedaży - 7,8 mln zł. Spółka zakończyła je ponad 850 tys. zł pod kreską. Spadek zamówień zagranicznych i mniejszy popyt w kraju nie wróżą dobrze na przyszłość. - To będzie bardzo trudny rok - przyznaje prezes Szałajewski. Zwraca dodatkowo uwagę na presję płacową sygnalizowaną przez związki oraz brak środków obrotowych. - Ich pozyskanie bardzo by nam pomogło, ale nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę naszą branżę i wyniki - mówi E. Szałajewski. Zapewnia jednak, że nie ma mowy o zagrożeniu działalności przedsiębiorstwa czy konieczności składania wniosku o upadłość.
Nieruchomości
zamiast hodowli