Indywidualni inwestorzy będą mieli możliwość zapisywania się na akcje Banku PKO BP mając pewność, że dostaną tyle akcji, na ile się zapiszą. Taki przypadek jest odstępstwem od złych zwyczajów, jakim hołdują tegoroczni debiutanci. Zasady przydzielania i zapisywania się na akcje nie tylko krzywdzą akcjonariuszy indywidualnych, ale także wypaczają prawdziwą siłę pokazywanego popytu.
To, że ofertom na rynku pierwotnym towarzyszą redukcje, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Redukcja jest dla nas dodatkową wskazówką, że dany papier jest bardzo atrakcyjny. Jeśli dodatkowo okaże się, że nie tylko indywidualni zapisali się na transzę większą niż była dla nich przeznaczona, bowiem redukcja dotyczyła również zapisów pochodzących od instytucji, to o cenę pierwszego notowania na GPW możemy być spokojni. Przyjrzenie się procesowi zapisów na akcje od kuchni nieco ten sielankowy stan obnaża.
Podział emisji na transze
Z prospektu emisyjnego dowiadujemy się o podziale emisji na transze dla inwestorów indywidualnych i finansowych (instytucjonalnych). To właśnie prospekt reguluje wielkość transz oraz zasady przesuwania puli akcji między transzami. Zazwyczaj emitent zostawia sobie furtkę na takie przesunięcia bez żadnych warunków. Pozytywnym przypadkiem, jaki znamy, jest spółka ATM, która dopuszczała przesunięcie akcji z puli indywidualnych w razie ich nieobjęcia w całości. Przykładami negatywnymi są przykładowo Ceramika Nowa Gala czy Comp Rzeszów. Pozwalam sobie te spółki wymienić, bowiem ci emitenci skorzystali ze wspomnianych furtek.
Zapisy inwestorów