- Nowe obligacje są skonstruowane podobnie, jak znane już inwestorom papiery 4-letnie - mówi Wiesław Szczuka, wiceminister finansów. - Sprzedaż 4-latek nie jest imponująca, wynosi ok. 30 mln zł miesięcznie - dodaje. Sam minister przyznaje, że raczej nie kupi nowych obligacji, chociaż - jak twierdzi - poważnie myśli już o samodzielnym oszczędzaniu na emeryturę. 10-latki mają być sprzedawane co miesiąc. Wartość oferty to 100 mln zł. Sprzedaż ma się rozpocząć w październiku.
10-latki można będzie kupować w ramach Indywidualnych Kont Emerytalnych, ale tylko w domu maklerskim PKO BP. W pierwszym roku za prowadzenie rachunku BDM nie będzie pobierał żadnych opłat. W drugim roku będzie to 0,16% zgromadzonych środków. W kolejnych latach opłaty będą maleć (stawki dotyczą tylko inwestycji w obligacje).
Odsetki od nowych papierów będą naliczane raz do roku, ale wypłacane dopiero w momencie wykupu obligacji. Oprocentowanie będzie zmienne, uzależnione od poziomu inflacji. W pierwszym roku ma wynieść 7,1%. Resort wyliczył, że inwestor, który cały limit wpłat na IKE (ok. 3,5 tys. zł rocznie) przeznaczałby na zakup obligacji detalicznych, po 10 latach dysponowałby 55,1 tys. zł, z czego 38,9 tys. zł stanowiłby nominał obligacji, a 16,2 tys. zł odsetki.
W. Szczuka ma nadzieję, że coraz więcej Polaków będzie inwestować w obligacje. Do tej pory papiery detaliczne kupowały osoby stosunkowo zamożne. Średnia wartość transakcji to 23 tys. zł. W obligacje detaliczne inwestuje tylko 4% Polaków. Najbardziej popularne są papiery dwuletnie.
Zmiany kadrowe w MF