Gracze na rynku terminowym przestali chyba wczoraj wierzyć, że powrót hossy jest już w zasięgu ręki. Tak by przynajmniej wynikało z zachowania kontraktów względem rynku kasowego. Podczas gdy WIG20 zanotował niewielką zwyżkę, to na wykresie futures pojawiła się czarna świeca. Baza wyraźnie zmalała do -10 pkt. Chociaż nie wszystko jeszcze zostało zaprzepaszczone, to perspektywa pokonania wrześniowego szczytu oddala się. Niepokój budzić może sytuacja na wykresie tygodniowym. Tutaj oscylator stochastyczny jest bliski wyjścia ze strefy wykupienia. Niebawem może zatem dojść do wygenerowania średnioterminowego sygnału sprzedaży.
Na razie kontrakty znajdują się w "kleszczach" między wspomnianym szczytem (1838 pkt), a dołkiem z 27 września (1780 pkt), który stanowi kluczowe krótkoterminowe wsparcie. Można zatem uznać, że trwa konsolidacja. Trzeba przyznać, że korekta spadkowa z ubiegłego tygodnia była względnie płytka. Spadki zatrzymały się już na pierwszym poziomie zniesienia poprzedniej fali wzrostowej (ok. 1785 pkt). W razie przebicia ostatniego dołka spodziewać się będzie można przeceny do poziomu kolejnego zniesienia - ok. 1755 pkt. Poza tym nieco poniżej przebiega obecnie średnia krocząca z 45 sesji.
W ciekawej sytuacji znajdują się kontrakty na indeks MIDWIG. Wczoraj kurs odbił się od wewnętrznej linii trendu, która biegnie po dołkach z marca i maja oraz po szczycie z lipca. Notabene była to linia niezrealizowanej formacji głowy z ramionami kształtującej się w pierwszej połowie roku. W pesymistycznym przypadku - jeśli kontrakty pokonają ostatni dołek (1736 pkt) - możliwy stanie się spadek do równoległej prostej poprowadzonej po dołkach z okresu czerwiec-sierpień (obecnie 1680 pkt).