- Zainteresowanie ofertą okazało się mniejsze niż przewidywaliśmy na podstawie spotkań z inwestorami, czy procesu budowy księgi popytu (book- -building). Złożone deklaracje opiewały na ponadtrzykrotnie wyższą niż proponowana liczbę akcji - komentuje Janusz Michalak, prezes chełmskiej spółki. - Ale i tak uważam, że odnieśliśmy sukces. Pieniądze pozyskane z emisji gwarantują powodzenie planu inwestycyjnego - dodaje. Niewykluczone że prawa do akcji (PDA) pojawią się na giełdzie w połowie października.
Dlaczego część inwestorów zrezygnowała z zakupu walorów FAM w ofercie pierwotnej? - W spółce nie wydarzyło się nic złego - zapewnia J. Michalak. - Wydaje mi się, że główny powód to niemal równoległe zapisy na papiery innych spółek i zbliżająca się oferta prywatyzacyjna PKO BP.
W związku z oczekiwanym dużym popytem na akcje nowej emisji dwaj główni udziałowcy - Mirosław Kalicki i Maciej Zientara (przed podwyższeniem kapitału każdy z nich kontroluje po ok. 30%) - zadeklarowali sprzedaż części walorów (w sumie 371 tys.). Do uruchomienia tzw. dodatkowej opcji sprzedaży nie doszło. Czy główni akcjonariusze będą chcieli pozbyć się papierów na giełdzie? - Opcja dodatkowa miała zmniejszyć ewentualną redukcję zapisów i zwiększyć liczbę papierów w wolnym obrocie. Na razie nie wystąpiła taka potrzeba i nie zamierzam sprzedawać akcji - mówi Mirosław Kalicki. - Niewykluczone że wkrótce część inwestorów, którzy deklarowali chęć zakupu akcji, powróci do pierwotnych planów. Być może wtedy siądziemy do rozmów - dodaje.
Zdaniem FAM, realizacja trzyletniego programu inwestycyjnego, oszacowanego na ponad 51 mln zł, nie jest zagrożona (zakłada m.in. umocnienie pozycji w odlewnictwie metali lekkich). Z emisji spółka pozyskała 16,9 mln zł (minus koszty). - To o jakieś 3 mln zł mniej niż zakładaliśmy. Program inwestycyjny miał być od początku finansowany z trzech źródeł: emisji, długu i środków własnych. FAM nie jest praktycznie w ogóle zadłużony i z pozyskaniem dodatkowych pieniędzy nie będzie problemu - ocenia J. Michalak.