Według władz US Airways cięcia płac mają wynieść co najmniej 23% i powinny być tymczasowe. US Air szukają także możliwości zmniejszenia świadczeń z zakładowych funduszy emerytalnych. Aby ocalić spółkę, cięcia trzeba wprowadzić jeszcze przed 14 października. Bez obniżek płac rezerwy finansowe przewoźnika stopnieją tak drastycznie, że wycofają się banki i inni inwestorzy finansujący reorganizację. Sędzia wyznaczył termin przesłuchania w tej sprawie na 7 października.
US Airways zaznaczyły także w piśmie do sądu, że będą starały się o stałe zmniejszenie obciążeń wobec pracowników zrzeszonych w związkach o 950 mln USD rocznie. We wcześniejszym wniosku o bankructwo mówiono o zaledwie 800 mln USD. US Airways potrzebują także pieniędzy na nową flotę małych samolotów do przewozów regionalnych, które mają poprawić rentowność firmy. Jednocześnie chcą jednak zlikwidować zobowiązanie wobec związków zawodowych do utrzymywania floty co najmniej 279 samolotów, co może otworzyć drogę do nowych zwolnień grupowych.
US Airways, podobnie jak i inne wielkie linie lotnicze, tracą rynek na rzecz tanich przewoźników, których koszty operacyjne nie są obciążone bagażem zobowiązań wobec związków zawodowych. Jeśli sędzia przychyli się do wniosku władz spółki, średnie roczne zarobki w US Airways zostaną obniżone z 59,5 tys. USD do 45,8 tys. USD rocznie. Piloci będą się musieli pogodzić z redukcją z poziomu 155 tys. USD rocznie do 119 tys. USD, a stewardesy - z 37 tys. do 27,2 tys. USD. To ustawi siatkę płac bankrutujących linii lotniczych na poziomie tanich przewoźników - JetBlue oraz Southwest.
US Airways są siódmą co do wielkości linią lotniczą w USA. 84% spośród 34 tysięcy zatrudnionych należy do związków zawodowych.