Szwedzka spółka jest właścicielem giełd w Sztokholmie, Helsinkach, Wilnie, Rydze i Tallinie. Ponadto koordynuje skandynawski sojusz Norex, łączący Sztokholm i Helsinki z rynkami w Rejkjawiku, Oslo i właśnie Kopenhadze. Przedstawiciele firmy nie ukrywają, że chcą przejmować kolejne giełdy.

Prawdopodobnie przyszła kolej na Kopenhagę. Szwedzka gazeta "Dagens Industrie" napisała, powołując się na nieoficjalne informacje, że OMX rozpoczął negocjacje z Duńczykami, a ich celem ma być fuzja. Właściciel sztokholmskiej giełdy potwierdził częściowo tę informację, mówiąc, że rzeczywiście rozpoczął negocjacje z kopenhaską giełdą w sprawie "zacieśnienia współpracy".

OMX niedawno deklarował chęć wzięcia udziału w prywatyzacji giełdy warszawskiej. Skandynawowie nie ukrywają bowiem swojej strategii, polegającej na utworzeniu jednolitego dużego rynku akcji w Europie. Do tej strategii pasuje połączenie z GPW. Jeden z członków zarządu OMX mówił o stworzeniu "pierścienia wokół Bałtyku", czyli połączeniu giełd ze wszystkich krajów leżących nad morzem Bałtyckim. Ta strategia ma szanse powodzenia, z jednym wyjątkiem. Trudno wyobrazić sobie, by łupem Skandynawów mogła stać się giełda z Niemiec, czyli kraju też leżącego nad Bałtykiem. Deutsche Boerse to jeden z trzech największych europejskich rynków akcji, który sam ma ambicje ekspansji na Starym Kontynencie.