Nie stracił nic ten, kto śledził notowania tylko w pierwszej i ostatniej godzinie sesji. W ciągu dnia handel niemal zamarł. Być może zarządzający funduszami wczytywali się akurat w obszerny prospekt emisyjny PKO BP. Tak czy inaczej, inwestorzy powinni być zadowoleni z wyniku sesji. Podczas gdy jeszcze rano wydawać się mogło, że rynek będzie spadał, w ostatniej godzinie obudzili się kupujący. Zdołali oni podciągnąć kursy największych spółek liderów ostatnich zwyżek. Niemal w ostatniej chwili popyt uderzył też w banki, głównie BZ WBK (+3%). Dzięki temu WIG20 urósł ostatecznie o 0,4%. Do szczytu z 13 kwietnia brakuje już bardzo niewiele - 0,9%.
Niestety, wciąż sfrustrowani mogą czuć się posiadacze papierów wielu średnich spółek, które nie nadążają za blue chips. W przeciwieństwie do WIG20, indeks MIDWIG nie zdołał nawet pokonać wrześniowego szczytu. Podczas gdy jeszcze na początku sierpnia oba indeksy miały mniej więcej tę samą wartość (ok. 1700 pkt), to teraz WIG20 ma przewagę blisko 100 pkt nad wskaźnikiem "średniaków". Wczoraj w niełaskę inwestorów popadło zwłaszcza Rafako (-7,5%). Kurs spółki zmierza do tegorocznego minimum z powodu obaw o przyszłość jednego z głównych kontrahentów: Elektrimu-Megadex. Być może krajowi inwestorzy rezerwują już gotówkę na zakup akcji PKO BP, i stąd też słabość mniejszych spółek, którymi na ogół nie interesuje się kapitał zagraniczny.