Spółka z Puław jest jednym z największych w Polsce producentów nawozów azotowych i jednym z największych w Europie wytwórców melaminy. Firma chciałaby poszerzyć ofertę, na co potrzebuje pieniędzy. - Przekazaliśmy ministerstwu skarbu koncepcję prywatyzacji, która zakłada, że w pierwszej kolejności na giełdzie pojawią się akcje z podwyższenia kapitału. Dopiero później papiery sprzedałby Skarb Państwa. Resort zaakceptował naszą propozycję, z czego się bardzo cieszę - mówi Zygmunt Kwiatkowski, prezes ZA Puławy. Ze sprzedaży nowych akcji firma chce uzyskać co najmniej 300 mln zł. Pieniądze zamierza przeznaczyć na budowę instalacji. Nowe produkty będą wytwarzane na licencji największych na świecie firm chemicznych, które dodatkowo mają gwarantować, przynajmniej częściowo, ich odbiór. Niewykluczone, że ZA Puławy zaczną współpracę z DuPont, czy Bayerem.
- Spodziewam się, że na koniec okresu obrotowego, który u nas tradycyjnie kończy się w czerwcu, osiągniemy co najmniej tak wysoki zysk netto, jak w poprzednim roku - twierdzi prezes. Chodzi o 152 mln zł.
Jedną z bolączek państwowych firm chemicznych, w tym Puław, jest zadłużenie wobec Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. ZA Puławy nie zapłaciły PGNiG 75 mln zł. Zgodnie z porozumieniem podpisanym w maju, dług ma zostać uregulowany do końca roku. - Nie widzę żadnych zagrożeń. Koniec roku jest jak najbardziej realną datą - twierdzi Kwiatkowski.