NIK stwierdziła, że Skarb Państwa popełnił błędy przy prywatyzacji Lotu (doszło do niej w 1999 r., kiedy ministrem skarbu był Emil Wąsacz). W efekcie zamiast zarobić, musiał do niej dołożyć 264 mln zł. Chodzi o to, że już po wprowadzeniu inwestora strategicznego do linii lotniczych, dokapitalizował je 400 mln zł (w rezultacie ma znowu zdecydowaną większość udziałów), by ratować przedsiębiorstwo przed upadłością. Zdaniem NIK, w ten sposób dały o sobie znać zaniechania, jeśli chodzi o restrukturyzację firmy. I złe szacunki co do jej potrzeb finansowych (w tym związanych z budową warszawskiego węzła tranzytowego). Tymczasem strategiczny partner przewoźnika - szwajcarska SAir Group - zbankrutowała, a jej majątek trafił w ręce syndyka. Syndyk ma ponad 25% akcji Lotu i - jak ocenia Izba - dość mocną pozycję, by wpływać na istotne decyzje dotyczące polskiej spółki.
NIK wytknęła także resortowi skarbu, że nie reagował na wykonywanie funkcji doradcy prywatyzacyjnego przez inny niż wybrany podmiot oraz że faktyczny doradca pełnił tę funkcję także dla SAir Group - mimo zakazu konkurencji.
Jak wynika z naszych informacji, Ministerstwo Skarbu Państwa nie zgłaszało żadnych zastrzeżeń do raportu NIK, co należy interpretować jako uznanie zarzutów za zasadne. Oficjalnie MSP nie odnosi się do tez Izby. - Bez komentarza - usłyszeliśmy w biurze prasowym resortu. - Bez komentarza. To są kwestie, o które należy pytać Skarb Państwa - powiedział Paweł Klimiuk z biura prasowego Lotu. Do zarzutów NIK nie chciał się odnieść także Emil Wąsacz (aktualnie prezes Stalexportu).
Zdaniem Izby, Szwajcarzy stosowali strategię myśliwego: przejmowali mniejszościowe pakiety akcji, ale dążyli do zapewnienia sobie pełnej, choć nieformalnej, kontroli nad przewoźnikami. Temu celowi służyły dodatkowe gratyfikacje dla kierownictwa linii lotniczych. Lot jest dobrym tego przykładem. NIK przypomina, że siedmiu członków zarządu spółki, w tym ówczesny prezes Jan Litwiński, pobierali wynagrodzenie za usługi konsultingowe dla szwajcarskiego partnera. W sumie zainkasowali ponad 1 mln franków szwajcarskich. Izba oceniła, że było to sprzeczne z ich umowami o pracę i umowami o zakazie konkurencji. Jednocześnie Lot wypłacał wynagrodzenie dwóm przedstawicielom SAir Group w wysokości odpowiadającej świadczeniom na rzecz polskich menedżerów.