Wkrótce akcjonariusze Elektrimu-Megadeksu (99% udziałów kontroluje Elektrim) będą musieli zdecydować, czy dokapitalizować spółkę blisko 30 mln zł czy postawić ją w stan likwidacji - wynika z ostatnich doniesień prasowych. Wizja likwidacji dużego dłużnika Rafako zachwiała kursem giełdowej firmy. Akcje straciły w środę 7,5%, wczoraj kolejne 7,3%. Na zamknięciu kosztowały 12 zł.
Według półrocznego raportu Rafako, należności grupy od Elektrimu-Megadeksu wynosiły blisko 78 mln zł. Z tego 51,5 mln zł stanowiły roszczenia główne (największe dotyczą kontraktów związanych z budową Pątnowa II). Gwarancje powiększyły je o kolejne 26,2 mln zł. W raporcie spółka przyznaje, że "stopień koncentracji należności (...) może mieć negatywny wpływ na sytuację płatniczą grupy". Rafako utworzyło już rezerwy na 8,4 mln zł. Podkreśla, że prowadzi działania zabezpieczające należności (m.in. inkasuje pieniądze bezpośrednio od inwestorów oraz ustanawia zabezpieczenia na aktywach Megadeksu). Dzięki temu od początku roku do końca sierpnia Rafako udało się zmniejszyć wierzytelność o około 9,6 mln zł. Przekonany o skuteczności podobnych działań zarząd nie zdecydował się na większe rezerwy.
Akcje głównego akcjonariusza Megadeksu również traciły na wartości. W ciągu dwóch ostatnich sesji kurs Elektrimu spadł o 10,7%, do 6,15 zł.