W zgodnej opinii większości specjalistów oferta prywatyzacyjna PKO BP zakończy się pokaźną nadsubskrypcją. A to oznacza, że dostaniemy jedynie część akcji, na które się zapiszemy. Dziś bardzo trudno jest określić skalę redukcji zleceń.
BPH jest gotowy udzielić pożyczki w wysokości aż 1300% środków własnych. Przyjmując, że rzeczywiście weźmiemy kredyt 13 razy przekraczający kwotę, jaką chcemy przeznaczyć na nabycie walorów PKO BP, a ostatecznie dostaniemy tyle, ile początkowo zamierzaliśmy kupić, to będzie oznaczać, że redukcja wyniosła 92,3%. W takim wypadku koszt nabycia jednej akcji podniósłby się o 55 gr, czyli o 3%. To zaś oznacza, że oferowane klientom detalicznym dyskonto prawie w całości zostałoby pochłonięte przez koszty kredytu. Oczywiście im mniejsza okaże się redukcja, tym koszt kredytu w przeliczeniu na akcję będzie mniejszy. Jednak w portfelu znajdzie się znacznie więcej akcji niż początkowo zamierzaliśmy kupić. A to bez wątpienia też będzie problemem. W takim wypadku możliwa będzie wzmożona podaż na pierwszej sesji, pochodząca od tych, którzy będą szybko chcieli spłacić kredyt.
Bank BPH będzie pobierać od 0,25% opłaty przygotowawczej od kwoty udzielonego kredytu. Jego oprocentowanie będzie stanowić sumę stawki WIBOR dla terminów 1-miesięcznych (teraz 6,7%) z przedostatniego dnia roboczego przed zawarciem umowy kredytowej i stałej marży w wysokości 3%. Naliczanie oprocentowania zacznie się dopiero od dnia, w którym nastąpi przydział akcji. W przykładzie przedstawionym w tabeli przyjąłem opłatę przygotowawczą w wysokości 0,25% oraz oprocentowanie kredytu w wysokości 9,7%. W przypadku skorzystania z kredytu odsetki zostaną naliczone przynajmniej za 4 dni, gdyż tyle upłynie od przyznania akcji do debiutu na giełdzie.