Przedstawiciele spółki twierdzą, że Kompania Węglowa potrzebuje 900 mln zł. I tyle też miała dostać - 400 mln zł w akcjach spółek notowanych na giełdzie i resztę w aktywach niepłynnych. Jednak resort skarbu ma problem ze znalezieniem środków na dofinansowanie Kompanii.
Jednym z pomysłów na zasilenie Kompanii Węglowej jest przekazanie jej udziałów w koksowniach - Przyjaźń, Wałbrzych i Zabrze. Wcześniej jednak miałoby dojść do konwersji wierzytelności Kompanii na akcje koksowni. Chodzi o 82 mln zł. Kompania Węglowa zgadza się na taką operację, ale pod jednym warunkiem: kwota wierzytelności nie pomniejszy wartości dokapitalizowania.
- To są nasze pieniądze - mówi Zbigniew Madej, rzecznik KW.
Do tego, aby koksownie trafiły do KW, potrzebna jest zgoda resortu skarbu. A ten się na razie waha.
O pomocy finansowej dla spółki zadecydował Sejm, uchwalając ustawę o restrukturyzacji górnictwa. Według przedstawicieli KW, bez pomocy państwa naprawa branży będzie niemożliwa. Firma uważa, że z własnych środków nie będzie w stanie spłacić całości przejętych razem z kopalniami długów. Do 2010 roku spółka ma samodzielnie spłacić 1,6 mld zł. W sumie jednak do zapłaty jest 4,5 mld zł.