Producent kotłów negocjuje podpisanie trzech umów na prace w dawnej Jugosławii.
Najpierw Kosowo
Najpoważniejsza z nich to generalny remont bloku w elektrowni w Prisztinie (stolica Kosowa), gdzie trzy kotły dostarczyło kiedyś właśnie Rafako. Wszystkie są o mocy 200 MW i zostały zamontowane w latach 1970-1975. - W elektrowni w Prisztinie jest do wykonania bardzo skomplikowana inżynieryjna robota. Blok energetyczny jest mocno zniszczony, przede wszystkim są to zniszczenia wojenne. Kotły są pordzewiałe i wymagają generalnego remontu - twierdzi Jerzy Thamm, wiceprezes Rafako. Spółka złożyła ofertę na modernizację jednego z kotłów. Z naszych informacji wynika, że szacunkowy koszt takich prac to blisko 30 mln zł.
Rafako negocjuje również kontrakt na prace w elektrowni w Tuzli (chorwacko-bośniacka część Bośni i Hercegowiny). Spółka rozmawia o generalnym remoncie kotła w tamtejszej elektrowni. Może za to uzyskać kilkadziesiąt milionów złotych. To nie koniec starań raciborskiej firmy o prace w dawnej Jugosławi. Przedsiębiorstwo liczy, że podpisze duży kontrakt w miejscowości Obrenović koło Belgradu. - Zarówno w Serbii, jak i w Bośni i Hercegowinie jest ogromny deficyt energetyczny. Te państwa muszą odbudować swoje moce produkcyjne. Naszym atutem jest to, że zamontowaliśmy tam kiedyś 1/3 wszystkich mocy. Rozmawiamy o ich przywróceniu do pracy i są to zaawansowane negocjacje. To bardzo obiecujące rynki - dodaje Jerzy Thamm.
Włoski megakontrakt