Analizę tę sporządzono na podstawie raportów dostarczonych przez 12 regionalnych oddziałów banku centralnego. Wynika z nich, że gospodarka nadal rozwijała się we wrześniu i na początku października, mimo że Florydę i inne południowe stany nawiedziły huragany i mimo ciągłego wzrostu cen ropy naftowej.
Ten raport Fed wykorzysta jego Komitet Rynku Otwartego, gdy na posiedzeniu 10 listopada będzie decydować, czy nadal podnosić stopy procentowe. Większość ekonomistów jest przekonana, że Fed podwyższy stopy po raz czwarty w tym roku, by mieć pewność, że ożywienie gospodarcze nie wywoła niepożądanej presji inflacyjnej. W najnowszym raporcie Fed nie ma nic, co mogłoby zmienić tę prognozę.
Fed odnotował, że skokowy wzrost cen energii niekorzystnie oddziałuje na wydatki zarówno konsumentów, jak i spółek. Bank centralny nie wyraził jednak żadnych obaw, by tak znaczna tegoroczna zwyżka cen paliw mogła doprowadzić do recesji, tak jak stało się to podczas naftowych szoków z lat 70. i początku 80. ubiegłego stulecia.
Dość optymistyczną ocenę Fed potwierdzają najnowsze dane makroekonomiczne. Zamówienia na dobra trwałe wzrosły w USA we wrześniu o 0,2%, a sprzedaż nowych domów o 3,5%, bardziej niż przewidywano. Wiele regionalnych oddziałów Fed, poza Atlantą i Dallas, informowało też o wzroście produkcji przemysłowej, co oznaczałoby zwrot w tej dziedzinie gospodarki, w której za kadencji Busha zlikwidowano 2,7 mln miejsc pracy.
Bloomberg